Następny przykład uciążliwego gatunku współpasażera to telefonistka. Jest to osobnik płci żeńskiej, który posiada 2e14 darmowych minut w abonamencie miesięcznie, do 40 wybranych numerów, z których pierwszy to chłopak a pozostałe 39 to psiapsiuły.
Telefonistka to osobnik sentymentalny, który bez względu na
to czy pamięta późne lata 90’ czy też zna je tylko z opowiadań szczególnym
upodobaniem darzy budki telefoniczne, które obecnie wyszły już z mody. Dla
przypomnienia, budka telefoniczna to był wynalazek, w którym podczas
przebywania w pomieszczeniu 1x1 m. można było sobie zadzwonić jeżeli posiadało
się impulsy na karcie magnetycznej. Ze względu na swój klaustrofobiczny
charakter budka dawała poczucie dyskomfortu, który upodobali sobie ich
wielbiciele.
Telefonistkę opuszczającą zakład pracy dopada nagle silna
potrzeba zadzwonienia do znajomej, by móc podzielić się emocjami związanymi z
wyczerpaniem się zapasu zszywek w jej zszywaczu biurowym i związaną z tym
koniecznością sięgnięcia po spinacz bądź klips. Wynika to z niezwykle
dziewczęcego podejścia telefonistki do świata, które sprawia że potrafi cieszyć
się najmniejszymi detalami otaczającego ją świata. 95% zwykłych homo sapiens po
2 minutach zapomniało by o takim zdarzeniu, następne 4,99 % opisało by to w 4
słowach. Telefonistka wykorzystuje swój dar budowania emocji, dzięki czemu może
przez najbliższe 1,5 godziny opowiadać o swoich uczuciach jakie towarzyszyły
jej gdy okazało się, że zszywacz jest pusty.
Rozmowę telefonistka zaczyna jeszcze w windzie, potem
trenuje nawijkę przez całą drogę do tramwaju, gdzie wsiada do pierwszego, który
przyjedzie. Ze względu na porę, jest to czas gdzie tramwaje są zatłoczone jak
pociągi w Indiach, co sprawia, że telefonistka znajduje się w zamkniętym
ciasnym pomieszczeniu, noszącym znamiona ciasnej i dusznej budki telefonicznej.
Przeciętna telefonistka z wyglądu przypomina przeciętnego
człowieka, co oznacza, że posiada wyłącznie dwie ręce. W sytuacji, w której
jedna z górnych kończyn jest wyłączona z użytku ze względu na okoliczności
trwającej rozmowy, druga musi spełniać podwójną funkcję: musi posłużyć jako
stabilizator podczas jazdy tramwajem oraz jako trzymak do torebki. Skutek jest
taki, że telefonistka trzyma się poręczy w tramwaju, podczas gdy torebka ledwo
trzyma się na ramieniu, lub dynda na zgięciu przedramienia. Oba powyższe
przypadki prowadzą do obijania najbliższych współpasażerów torebką.
Same tematy rozmów można podzielić na trzy grupy: ploteczki,
porady i zażalenia.
Ploteczki to jak sama nazwa wskazuje omawianie gorących
tematów, w których z reguły prawda miesza się z bujną wyobraźnią w proporcjach
1:15. Temat z reguły jest zajmujący ponieważ opiera się na wiadomościach
zebranych głównie od osób trzecich i z Facebook’a. Od dawna się zresztą mówiło,
że Paweł coś kręci z Iloną, a teraz zebrano na to twarde dowody po trzy dni
temu polajkował jej profilowe na fejsie, zrobione 2,5 roku temu gdy była
jeszcze blondynką.
Porady to cykl treści z serii jak żyć. Generalnie
telefonistka nie widziała na oczy interlokutorki od pół roku, ale mimo to
doskonale wie jaki kolor farby do włosów, będzie jej pasował, jakie kolczyki
bądź tipsy są dla niej najbardziej odpowiednie, oraz że gdy pójdzie teraz do
Złotych to w Deichmanie dostanie 50 par świetnych szpilek w cenie 78, z których
co najmniej pięć będzie mogła założyć więcej niż raz.
Zażalenia jak to zażalenia cechują się marnowaniem baterii
na rozmowy o rzeczach, na które w większości się nie ma wpływu. Telefonistka
skarży się że chłopak zostawił ją po 3 tygodniach znajomości a na domiar złego
prostownica jej się zepsuła a w piątek jest impra u Kaśki i tego typu sprzęt
jest pilnie potrzebny.
Rozmowy telefonistki wyróżniają się od rozmów pozostałej
części ludzkości tym, że oprócz rozmówcy bierze w niej udział jeszcze pół
tramwaju, w większości przypadków mimowolnie. Wówczas zdarzają się sytuacje gdy
ktoś ze współpasażerów skomentuje pod nosem wyrwany z kontekstu fragment
rozmowy, co zostaje przez telefonistkę odebrane jako chamstwo, pozostające
ewidentnym przeciwieństwem do oznaki szacunku i kultury wobec innych, jaką jest
piłowanie jadaczki na cały pojazd. Inna rzecz, że koleżanka po drugiej stronie
linii jest daleko i trzeba krzyczeć, bo tamta nie może już bardziej
„podgłośnić” w swoim telefonie.
Specyficzną odmianą telefonistki, jest telefonistka
zaporowa, będąca brakującym ogniwem polityki Leppera z lat świetności, gdy
budował karierę na blokowaniu drogi powiatowej nr 14. Telefonistka zaporowa
jest o tyle bardziej uciążliwa, że po mieście porusza się metrem. Ze względu na
konieczność wykonywania zadań manualno – sprawnościowych przy użyciu wyłącznie
jednej ręki, zatrzymuje się przy bramce na peron, po czym zaczyna szukać
portmonetki w torbie. Ponieważ nie może jednocześnie trzymać i wertować
torebki, przyjmuje pozycje bociana kaleki, stając na jednej nodze, drugą
uginając w przód, tworząc w ten sposób oparcie dla torebki i oswabadzając rękę.
Jako że będąc 50 metrów od bramki nie wiadomo jeszcze że do jej otwarcia
potrzebny będzie bilet lub karta, to poszukiwania rozpoczynają się dopiero przy
samej bramce, skutecznie tworząc kolejkę oczekujących na możliwość
przeniknięcia do świata podziemnej kolejki.
Telefonistka wyznaje własny kodeks współżycia społecznego,
oparty na hierarchii priorytetów jakie wyznaje. Należy pamiętać, że rozmowa na
temat promocji na lakiery do paznokci w Rossmanie, która trwa jeszcze tylko 3
miesiące, jest wyjątkowo pilna i nie może poczekać 40 minut. Następnie, jako że
telefonistka musi rozmawiać w trakcie jazdy, to nie ona potrąca, szturcha i nadeptuje
innych ale to oni nie uważają jak telefonistka przewraca się po gwałtownym
hamowaniu. Po kolejne, telefonistka nic sobie nie robi z ostrzeżeń Wachowskich
(wówczas jeszcze braci), przedstawionych w filmie „Matrix”, bo mimo że
trajkocze przez telefon 25 godzin na dobę, nie obawia się że słuchawka może ją
wciągnąć do środka. Dalej, telefonistka nie przejmuje się pouczeniami rodziców,
że gdy byli w jej wieku to nie było telefonów komórkowych i nie można było
sobie tak ciągle dzwonić. To nie wina telefonistki, że rodzice mieli
schrzanione dzieciństwo. Po nie wiem już które, telefonistka jest zawodowcem w
swej dziedzinie i wybierając telefon kieruje się tylko najistotniejszymi
parametrami, takimi jak żywotność baterii, dostępność modelu w różowym lub
białym kolorze i możliwością ustawienia Sylwii Grzeszczak na dzwonek. I po
ostatnie, telefonistka jest żywym dowodem na fałszywość tez o szkodliwym
działaniu telefonu na organizm ludzki. W jej przypadku jest wręcz przeciwnie.
Jeżeli telefonistka sobie co najmniej 19 razy dziennie nie zadzwoni, to grozi
jej depresja i ciężkie schorzenia psychologiczne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz