"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

wtorek, 18 marca 2014

Telefonistka


Następny przykład uciążliwego gatunku współpasażera to telefonistka. Jest to osobnik płci żeńskiej, który posiada 2e14 darmowych minut w abonamencie miesięcznie, do 40 wybranych numerów, z których pierwszy to chłopak a pozostałe 39 to psiapsiuły.

Telefonistka to osobnik sentymentalny, który bez względu na to czy pamięta późne lata 90’ czy też zna je tylko z opowiadań szczególnym upodobaniem darzy budki telefoniczne, które obecnie wyszły już z mody. Dla przypomnienia, budka telefoniczna to był wynalazek, w którym podczas przebywania w pomieszczeniu 1x1 m. można było sobie zadzwonić jeżeli posiadało się impulsy na karcie magnetycznej. Ze względu na swój klaustrofobiczny charakter budka dawała poczucie dyskomfortu, który upodobali sobie ich wielbiciele.

Telefonistkę opuszczającą zakład pracy dopada nagle silna potrzeba zadzwonienia do znajomej, by móc podzielić się emocjami związanymi z wyczerpaniem się zapasu zszywek w jej zszywaczu biurowym i związaną z tym koniecznością sięgnięcia po spinacz bądź klips. Wynika to z niezwykle dziewczęcego podejścia telefonistki do świata, które sprawia że potrafi cieszyć się najmniejszymi detalami otaczającego ją świata. 95% zwykłych homo sapiens po 2 minutach zapomniało by o takim zdarzeniu, następne 4,99 % opisało by to w 4 słowach. Telefonistka wykorzystuje swój dar budowania emocji, dzięki czemu może przez najbliższe 1,5 godziny opowiadać o swoich uczuciach jakie towarzyszyły jej gdy okazało się, że zszywacz jest pusty.

Rozmowę telefonistka zaczyna jeszcze w windzie, potem trenuje nawijkę przez całą drogę do tramwaju, gdzie wsiada do pierwszego, który przyjedzie. Ze względu na porę, jest to czas gdzie tramwaje są zatłoczone jak pociągi w Indiach, co sprawia, że telefonistka znajduje się w zamkniętym ciasnym pomieszczeniu, noszącym znamiona ciasnej i dusznej budki telefonicznej.

Przeciętna telefonistka z wyglądu przypomina przeciętnego człowieka, co oznacza, że posiada wyłącznie dwie ręce. W sytuacji, w której jedna z górnych kończyn jest wyłączona z użytku ze względu na okoliczności trwającej rozmowy, druga musi spełniać podwójną funkcję: musi posłużyć jako stabilizator podczas jazdy tramwajem oraz jako trzymak do torebki. Skutek jest taki, że telefonistka trzyma się poręczy w tramwaju, podczas gdy torebka ledwo trzyma się na ramieniu, lub dynda na zgięciu przedramienia. Oba powyższe przypadki prowadzą do obijania najbliższych współpasażerów torebką.

Same tematy rozmów można podzielić na trzy grupy: ploteczki, porady i zażalenia.

Ploteczki to jak sama nazwa wskazuje omawianie gorących tematów, w których z reguły prawda miesza się z bujną wyobraźnią w proporcjach 1:15. Temat z reguły jest zajmujący ponieważ opiera się na wiadomościach zebranych głównie od osób trzecich i z Facebook’a. Od dawna się zresztą mówiło, że Paweł coś kręci z Iloną, a teraz zebrano na to twarde dowody po trzy dni temu polajkował jej profilowe na fejsie, zrobione 2,5 roku temu gdy była jeszcze blondynką.

Porady to cykl treści z serii jak żyć. Generalnie telefonistka nie widziała na oczy interlokutorki od pół roku, ale mimo to doskonale wie jaki kolor farby do włosów, będzie jej pasował, jakie kolczyki bądź tipsy są dla niej najbardziej odpowiednie, oraz że gdy pójdzie teraz do Złotych to w Deichmanie dostanie 50 par świetnych szpilek w cenie 78, z których co najmniej pięć będzie mogła założyć więcej niż raz.

Zażalenia jak to zażalenia cechują się marnowaniem baterii na rozmowy o rzeczach, na które w większości się nie ma wpływu. Telefonistka skarży się że chłopak zostawił ją po 3 tygodniach znajomości a na domiar złego prostownica jej się zepsuła a w piątek jest impra u Kaśki i tego typu sprzęt jest pilnie potrzebny.

Rozmowy telefonistki wyróżniają się od rozmów pozostałej części ludzkości tym, że oprócz rozmówcy bierze w niej udział jeszcze pół tramwaju, w większości przypadków mimowolnie. Wówczas zdarzają się sytuacje gdy ktoś ze współpasażerów skomentuje pod nosem wyrwany z kontekstu fragment rozmowy, co zostaje przez telefonistkę odebrane jako chamstwo, pozostające ewidentnym przeciwieństwem do oznaki szacunku i kultury wobec innych, jaką jest piłowanie jadaczki na cały pojazd. Inna rzecz, że koleżanka po drugiej stronie linii jest daleko i trzeba krzyczeć, bo tamta nie może już bardziej „podgłośnić” w swoim telefonie.

Specyficzną odmianą telefonistki, jest telefonistka zaporowa, będąca brakującym ogniwem polityki Leppera z lat świetności, gdy budował karierę na blokowaniu drogi powiatowej nr 14. Telefonistka zaporowa jest o tyle bardziej uciążliwa, że po mieście porusza się metrem. Ze względu na konieczność wykonywania zadań manualno – sprawnościowych przy użyciu wyłącznie jednej ręki, zatrzymuje się przy bramce na peron, po czym zaczyna szukać portmonetki w torbie. Ponieważ nie może jednocześnie trzymać i wertować torebki, przyjmuje pozycje bociana kaleki, stając na jednej nodze, drugą uginając w przód, tworząc w ten sposób oparcie dla torebki i oswabadzając rękę. Jako że będąc 50 metrów od bramki nie wiadomo jeszcze że do jej otwarcia potrzebny będzie bilet lub karta, to poszukiwania rozpoczynają się dopiero przy samej bramce, skutecznie tworząc kolejkę oczekujących na możliwość przeniknięcia do świata podziemnej kolejki.

Telefonistka wyznaje własny kodeks współżycia społecznego, oparty na hierarchii priorytetów jakie wyznaje. Należy pamiętać, że rozmowa na temat promocji na lakiery do paznokci w Rossmanie, która trwa jeszcze tylko 3 miesiące, jest wyjątkowo pilna i nie może poczekać 40 minut. Następnie, jako że telefonistka musi rozmawiać w trakcie jazdy, to nie ona potrąca, szturcha i nadeptuje innych ale to oni nie uważają jak telefonistka przewraca się po gwałtownym hamowaniu. Po kolejne, telefonistka nic sobie nie robi z ostrzeżeń Wachowskich (wówczas jeszcze braci), przedstawionych w filmie „Matrix”, bo mimo że trajkocze przez telefon 25 godzin na dobę, nie obawia się że słuchawka może ją wciągnąć do środka. Dalej, telefonistka nie przejmuje się pouczeniami rodziców, że gdy byli w jej wieku to nie było telefonów komórkowych i nie można było sobie tak ciągle dzwonić. To nie wina telefonistki, że rodzice mieli schrzanione dzieciństwo. Po nie wiem już które, telefonistka jest zawodowcem w swej dziedzinie i wybierając telefon kieruje się tylko najistotniejszymi parametrami, takimi jak żywotność baterii, dostępność modelu w różowym lub białym kolorze i możliwością ustawienia Sylwii Grzeszczak na dzwonek. I po ostatnie, telefonistka jest żywym dowodem na fałszywość tez o szkodliwym działaniu telefonu na organizm ludzki. W jej przypadku jest wręcz przeciwnie. Jeżeli telefonistka sobie co najmniej 19 razy dziennie nie zadzwoni, to grozi jej depresja i ciężkie schorzenia psychologiczne.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz