Kodeks drogowy wykreował pojęcie uczestnika ruchu po to by
odróżnić uczestnika ruchu od nie uczestnika ruchu. Uczestnicy ruchu dzielą się
na kilka grup, ale żadna nie stanowi tak ogromnego zagrożenia dla pozostałych
jak piesi.
Czym zatem jest pieszy – jest to uczestnik ruchu drogowego,
który swoim zachowaniem wnerwia wszystkich pozostałych uczestników, a potem ma
jeszcze do nich pretensje o to, że ich wnerwia. Pieszy choć jest jedynym
niezmechanizowanym uczestnikiem, wozi się jakby jechał Dodge Challengerem R/T z
69’. Dzieje się tak za sprawą istniejących przepisów drogowych, które stawiają
pieszych na uprzywilejowanych pozycjach połączonych z ich własną interpretacją
tych przepisów opartej głównie na metodzie „szwagier mówił”.
Szwagier może sobie gadać co chce ale nie zmieni to faktu,
że piesi albo uważają że wolno im więcej niż im wolno, albo próbują pokazać że
są równorzędnymi uczestnikami ruchu z kierowcami 18-o kołowych tirów
transportowych, albo i jedno i drugie. Przez lata aklimatyzacji w miejskiej
dżungli stali się największymi specjalistami od wymuszania pierwszeństwa,
jakich nosiła matka Ziemia. Oto kilka twierdzeń, które każdy pieszy zna i
bezwarunkowo stosuje:
- pieszy zawsze ma pierwszeństwo
- jeżeli pieszy nie ma pierwszeństwa, patrz punkt
1
-
przejście jest wszędzie tam gdzie można przejść
suchą stopą na drugą stronę
-
obowiązek uważania na drodze leży wyłącznie po
stronie kierowca
-
bez względu na okoliczności wypadku pieszy
zawsze jest stroną poszkodowaną
-
nie istnieje możliwość by pieszy był winnym spowodowania
wypadku
- pieszy ma prawo pojawić się na jezdni w dowolnym
miejscu i czasie w jakim mu się podoba
- aczkolwiek, kierowca nie ma prawa parkować na
chodniku bo to nie jego teren
- pieszy nie jest zobowiązany znać przepisów ruchu
drogowego
- pieszy jest najbardziej uprzywilejowanym
uczestnikiem ruchu
- jest nawet bardziej uprzywilejowany niż pojazd
uprzywilejowany
- policja jest dziełem szatana, bo daje mandaty za
przechodzenie na czerwonym
- pieszy przechodzący przez torowisko powinien
kierować się przede wszystkim własną wygodą
- jeżeli w wyniku hamowania przed pieszym na
drodze w pojedzie pojawią się ranni z powodu uderzenia w szybę, barierkę lub
cokolwiek innego to powinni być świadomi swojej winy, bo mogli tamtędy nie
przejeżdżać.
- Konieczność podbiegnięcia do autobusu lub innego
środka komunikacyjnego jest wystarczającym usprawiedliwieniem do wtargnięcia na
drogę, bez względu na pozostałe okoliczności
Kodeks nie dywersyfikuje dalej grupy pieszych, ale istnieje
możliwość wyznaczenia kilku podzbiorów zbioru pieszych. Jak to bywa z
podzbiorami w zbiorach, jeden element może być
jednocześnie elementem kilku
podzbiorów. Ale to co wyróżnia podzbiory pieszych od klasycznych podzbiorów
matematycznych to to, że pieszy może zmieniać podzbiory do których jest
przynależny. Ich podział istnieje w oparciu o charakterystyczne cechy
reprezentantów podzbiorów.
Jest to gatunek pieszego, który nie ma najmniejszych szans
na nobla z fizyki. Mimo wielu prób, wyliczanie wektorów prędkości swojej i
pojazdu, współczynnika tarcia podeszwy o asfalt, uwzględnienie ciśnienia i
temperatury powietrza i innych czynników odgrywających rolę nigdy nie
doprowadziło go do poprawnego wyniku. W związku z tym AntyEinstein zawsze
pojawia się na drodze w takim momencie, że nie ma mowy o czasie na reakcje
kierowcy. Konieczne jest gwałtowne hamowanie, lub próba ominięcia debila, który
wlazł przed maskę. Z zeznań uczestników wypadków drogowych wynika, że
AntyEinstein jest człowiekiem z natury rozrzutnym, który dużo wydaje.
Szczególnie wydaje mu się, że zdąży, że pojazd znajdował się 27 razy dalej niż
rzeczywiści się znajdował, że pojazd poruszał się z prędkością parkingową, stał
w miejscu, lub w ogóle poruszał się na biegu wstecznym. Czasem też AntyEinstein
okazuje się być przysięgłym, bo przysięga na wszystko, że jak wchodził na
drogę, to tego pojazdu tam nie było.
Zwany też często message makerem, choć grupa ta nie
ogranicza się tylko do producentów wiadomości na masową skalę. Są to wszyscy
piesi, którzy idąc ulicą mają zbyt słabą silną wolę, by oderwać się od Fb,
whatsuppa, pisania sms i zmuszeni są przez to iść z głową pochyloną nad ekranem
telefonu. Dołącza się do nich także tych, którzy non stop zmieniają piosenkę w
odtwarzaczu, lezą oglądając po drodze film, lub grają w grę w trakcie podróży
(pieszej!!). Światowcy nie widzą świata poza swoimi elektrozabawkami – i to w
sensie dosłownym. Nie ma co liczyć na to że taki ktoś zerknie czy nie nadjeżdża
żaden pojazd. Ci ludzie nawet nie wiedzą dokąd idą, więc nawet nie zauważą że
włażą na drogę na czerwonym.
Jest to rodzaj pieszego, który jako jeden z nielicznych
rozgląda się czy nic nie jedzie. Ze szkoły zapamiętał, że należy zerknąć w lewo
i w prawo i stosuje tę zasadę, z tym że od końca. W praktyce wygląda to w ten
sposób, że zbliżając się do przejścia rzuca okiem w prawo, w międzyczasie
wchodzi na jezdnię i będąc mniej więcej w połowie drogi patrzy w lewo. W
efekcie nie ma pojęcia, że po lewej cokolwiek nadjeżdża lub też przegapia
moment w którym nadjedzie coś z prawej, gdy ten akurat patrzył w drugą stronę.
Jest to podzbiór silnie zasiedlony przez ludzi z grupy
wiekowej 80+. Są to piesi, którzy wchodzą na ulicę w dowolnym miejscu, ponieważ
od dziecka idąc do szkoły czy do sklepy tędy przechodzili. Czasem bywa tak, że
w miejscach gdzie można spotkać sentymentalistę w czasach Zygmunta Augusta
znajdowało się przejście dla pieszych. Sentymentalista nie uznaje bowiem jego
„już nie istnienia”, bądź też ze względu na wiek nie zauważa zmian jakie nastąpiły
na przestrzeni lat
Sztywniak to rodzaj pieszego wyposażony w kręgi szyjne
wysokiej sztywności, skutkujące niemożnością wykonywania obrotów głową.
Sztywniak jest w stanie obserwować otoczenie wyłącznie w zakresie kątów
widzenia gałek ocznych, gdyż tylko nimi porusza weryfikując ewentualne
zagrożenie na drodze. Wszystkie pojazdy zlokalizowane dalej niż 3m od
sztywniaka, pozostają niezauważone. Niektóre odmiany sztywniaka posiadają
zdolność do chwilowego poluzowania kręgów szyjnych na skutek działania
klaksonu.
Rodzaj pieszego, który widzi wyłącznie czubek własnego nosa,
choć nie wynika to z uwarunkowań
 |
Kąty widzenia: obszar 1 - samolub niezależny,
1+2 - nie samolub i nie antysamolub niezależny
3 - antysamolub niezależny
CJM - centralna jednostka mózgowa |
psychologicznych, więc nie jest zależne od
jednostki. Jest to osobnik, wyposażony w zeza mocno zbieżnego, którego gałki
oczne zawsze skierowane są w kierunku osi facjaty pieszego, co skutkuje tym, że
najlepiej widzi on tylko własny nochal. Samolub niezależny cechuje się
zawężonymi kątami widzenia, ewentualnie ich brakiem. Skuteczność procesu
rozglądania się przed wejściem na jezdnię jest stosunkowo niewielka ze względu
na niemożność objęcia odpowiednio szerokiego pola widzenia.
Od samoluba niezależnego różni się tym, że cierpi na
przeciwną, bardziej powszechną wersję zeza – zez rozbieżny, przez co nie jest w
stanie zobaczyć własnego nosa, nawet w lustrze. Efekt natrafienia na takiego
pieszego jest w równym stopniu niebezpieczny, ponieważ w jego przypadku proces
rozglądania jest z góry skazany na porażkę, ponieważ w momencie obrotu głowy
nadjeżdżające z danej strony pojazdy trafiają na martwą strefę pola widzenia
antysamoluba.
Osobnik, który przechodzi do innego wymiaru, z kierowcy
stając się pieszym. Jest to człowiek, który parkuje samochód na chodniku,
kierownicą od ulicy. Po zamknięciu auta przebiega na drugą stronę ulicy, do
sklepu po fajki albo do domu, bo jest zbyt zmęczony żeby się doczłapać do
przejścia. W przypadku powrotu do domu, jego pewność siebie wzrasta ze względu
na to, że grasuje już na swoim osiedlu, więc więcej mu wolno.
Osobnik który po wyjściu z samochodu zaparkowanego
kierownicą od ulicy nie przechodzi na drugą stronę ale kręci się dookoła
samochodu, otwierając wszystkie wrota i bagażnik na oścież. Past driver pasywny
z reguły jest rodzaju żeńskiego i albo wyjmuje torebkę i inne klamoty z auta,
których nie można było pozbierać bez wyłażenia na zewnątrz, albo wypakowuje z
tylnej kanapy dziecko świeżo dostarczone do szkoły. Ze względu na znajomość
przepisów ruchu drogowego u osobników płci żeńskiej, oraz mając na względzie
ich poziom ogara, past driver pasywny nie zdaje sobie nawet spawy ze
stwarzanego przez siebie zagrożenia i nie rozumie pretensji innych kierowców.
Rodzaj pieszego, który ponad czas wykonania zadania
przedkłada dokładność i jakość. W tej grupie dominują osoby z grupy wiekowej
80+ oraz te, u których współczynnik obwodu do wzrostu przekracza 2,84 : 1.
Wchodzą one na przejście (wariant optymistyczny) lub wyskakują przed maskę
(wariant realistyczny) i przechodzą z prędkością nie przekraczającą jednego
kroku na kwadrans. Irytację oczekujących kierowców traktują jako przejaw
arogancji i braku elementarnych zasad kultury. W przypadku przejść dla pieszych
o ruchu kierowanym wejdą na pasy nawet przy migającym zielonym i będą
kontynuować swoją podróż na drugą stronę przez co najmniej 3 serie zmiany
świateł, ponieważ misję przejścia przez jezdnię wykonują powoli i dokładnie.
Jest odwrotnością pedanta a jego ulubioną dyscypliną
sportową jest ganianie się z komunikacją miejską. Trenuje regularnie każdego
dnia, próbując dogonić autobus, który mu właśnie spierdziela. Na jezdni pojawia
się z nienacka i nagle, bez względu na układ świateł, obecność przejścia i
sytuację na drodze. Z tego względu ratowanie samochodu przed uszkodzeniem przez
rąbnięcie sprintera wymaga gwałtownego hamowania. Dostrzec go można dopiero w
końcowej fazie dobiegu do ulicy, dodatkowo może powodować panikę, ze względu na
szybkość przemieszczania się.
Pieszy, który porusza się w towarzystwie, stanowiących
obciążenie fantów, takich jak siatki z zakupami. Ze względu na ogromną masę
niesionych dwóch kostek masła i kartonu mleka, nie ma siły doczłapać się do
przejścia, więc przechodzi tam gdzie ma najbliżej. Porusza się powoli, ale ze
względu na masę fantów, zderzenie się z nim powoduje większe uszkodzenia
pojazdu.
Rodzaj pieszego, który nie potrzebuje targać ciężarów, żeby
włazić gdzie mu się żywnie podoba. Z definicji minimalista, który
przemieszczając się z punktu A do punktu B zawsze podąża najkrótszą drogą, nie
zawracając sobie głowy duperelami jak przejścia dla pieszych czy tory kolejowe.
Nazwa gatunku jest związana z legendą o powstaniu linii kolejowej Moskwa –
Petersburg.
Osoba najczęściej z grupy wiekowej 85+, której wyróżnikiem
jest tendencja do zatrzymywania się na
środku jezdni podczas przechodzenia na
drugą stronę, celem odpoczęcia i nabrania sił na dalszą drogę. Jeżeli fotosyntezator
jest dodatkowo wyposażony w pakiet pedanta to ilość przeczekiwanych serii zmian
świateł może wzrosnąć nawet do pięciu. Złośliwi podkreślają, że gdy
fotosyntezator zmierza na mszę do parafii, wówczas o dziwo, konieczność
ładowania akumulatorów nie występuje.
- Niejaśnie nieoświecony bez alibi
Pieszy, który oprócz tego, że wtargnie na jezdnię, albo
znajdzie się na niej w miejscu i czasie, kiedy być go tam nie powinno, po
gwałtownym wyhamowaniu przez nim, zwróci Ci uwagę, że mimo obowiązujących
przepisów poruszasz się po drodze z wyłączonymi światłami mijania.
- Niejaśnie nieoświecony z alibi
Upgread’owana wersja poprzedniego rodzaju pieszego, która
oprócz tego, że wypomni Ci niewłączone światła to jeszcze stwierdzi, że z tego
powodu nie był w stanie zauważyć, że nadjeżdżasz, pomimo słonecznej pogody i
100% widoczności.
- Prowadzący pojazd uprzywilejowany
Grupa pieszych w wieku 80+ (głownie kobiet, szczególnie
intensywnie występujących w okolicach bazarów lub lokalnego warzywniaka), lub
młodych matek, które prowadzą aktualnie pilną rozmowę. W przypadku babć, mamy
do czynienia z osobnikiem, który kieruje dwukołowym wózkiem z zamocowaną torbą
na zakupy co stawia je w pozycji uprzywilejowanej ze względu na trudności w
panowaniu nad pojazdem. Jeżeli chodzi o młode mamuśki, są to osobniki, które
przekonanie o swoim uprzywilejowaniu czerpią z faktu pchania przed sobą
dziecięcego wózka, dodatkowo wzmacniając je koniecznością prowadzenia ważnej
dyskusji na temat nowego chłopa Jolki, uniemożliwiającą obserwowanie drogi.
Pieszy, który jednym rzutem oka jest w stanie ocenić
prędkość nadjeżdżającego pojazdu i za każdym razem wyciągnąć wniosek że była
ona zbyt wysoka. W przypadku zwrócenia mu uwagi, że w tym miejscu się nie
przechodzi, albo że ma czerwone, pieszy wyjaśnia, że gdybyś jechał z przepisową
prędkością to on by zdążył przejść.
Rodzaj pieszego, który znajduje się w wieku młodzieńczego buntu
i za wszelką cenę chce walczyć z ciemiężącym go systemem. Jego największym
marzeniem jest wstąpienie w przyszłości do ONR-u i własnoręczne podpalenie
tęczy na placu Zbawiciela. Nie uznaje on żadnych zasad narzucanych przez
system, w szczególności zasad pierwszeństwa. Jest człowiekiem wyzwolonym,
dlatego nikt nie będzie mu mówił, kiedy wolno mu przechodzić a kiedy nie.
Określenie to ima się pieszego, który posiada zadatki na wojownika ninja. Wojownik ninja pojawia się nagle i nie wiadomo skąd. Ninja amator też pojawia się nagle, ale zawsze wiadomo skąd - zza autobusu. Ponieważ po wyjściu z tego środka komunikacji od razu planuje przejść na drugą stronę ulicy. W związku z tym ma tendencje do wyskakiwania wprost przed pojazdy z sąsiedniego pasa (w przypadku ulicy wielopasmowej i ninja wysiadającego z przodu autobusu) lub też pojazdy w przeciwległego pasa (w przypadku przystanków umieszczonych przy drogach jednopasmowych dwukierunkowych i ninja opuszczającego pojazd tylnymi drzwiami).
Rodzaj pieszego, którego sztandarowy przedstawiciel zalicza się do grupy wiekowej 8-14 lat. Jest to osobnik, któremu rodzice wielokrotnie powtarzali, że nie wolno przechodzić w miejscach niedozwolonych, a żeby lepiej zrozumiał wielokrotnie w obecności pociechy pokazywali mu jak nie wolno robić. Występowanie naśladowców z reguły ma miejsce w okolicach szkół podstawowych lub sklepów spożywczych dobrze wyposażonych w chipsy, słodycze, batony, gumy do żucia i inną żywność przeznaczoną do karmienia dzieci.
Pieszy, który uwielbia metal i żyje z metalu. Dla
odróżnienia od wokalisty Metalliki zwykło się określać go jako złomiarz. Jest
jedynym rodzajem pieszego, którego tor poruszania się względem jezdni, jest
zawsze równoległy do jej osi i nie prowadzi docelowo do przedostania się na
drugą stronę. Człowiek ten opatentował znakomity mechanizm zwalniający go z
odpowiedzialności za stwarzanie zagrożenia na drodze. Nie może bowiem zostać
wylegitymowany przez służby mundurowe, ponieważ nie posiada dowodu osobistego
ani, żadnych innych dokumentów. Komornik też mu może skoczyć, ponieważ nie
zajmie mu dochodu, bo ten oficjalnie takowego nie posiada.

Oczywiście że można by wyróżnić jeszcze wiele pomniejszych
grup pieszych. Problemem pieszych jest absolutna nieznajomość zasad ruchu
drogowego, w tym podstawowej zasady – pieszy ma
pierwszeństwo na pasach. Tyle
mówi przepis. Oznacza to tyle, że pieszy prawo do pierwszeństwa uzyskuje dopiero
po wejściu na przejście, wcześniej przepuszczenie go wynika wyłącznie z
uprzejmości kierowców… albo z wymuszenia. Dodatkowo przepisy określają czynność
znaną jako wtargnięcie, czyli wyjście wprost przed nadjeżdżający pojazd – nawet
na przejściu dla pieszych. Pieszy ma obowiązek zachować ostrożność i stworzenie
sytuacji w której prowadzący pojazd zmuszony byłby do gwałtownego hamowania
jest wykroczeniem, bez względu na legalnie istniejące w tym miejscu przejście.
I wreszcie, sprawa najistotniejsza: jeżeli nawet pieszy faktycznie miałby pierwszeństwo
to nadal nie zwalnia go z obowiązku obserwacji otoczenia. Jeżeli uderzy go ważący
od tony wzwyż pojazd z prędkością rzędu 50 – 80 km/h lub wyższej to „manie
pierwszeństwa” nie zmieni faktu, że po takim czymś będzie można delikwenta co
najwyżej posprzątać z drogi.