Zbliża się początek miesiąca maja, czyli jednego z
ulubionych okresów w ciągu roku kalendarzowego, ze względu na tzw. długi
weekend majowy potocznie zwany majówką. Jest to okres prosperity dla
sprzedawców kiełbas, węgla drzewnego, podpałek do grilla i butelkowanego piwa.
I choć w tym roku synoptycy zapowiadają kiepską aurę nie zniechęca to większości
majówkowych napaleńców do snucia rozmaitych planów wyjazdowych i pomysłów na
spędzenie wolnego czasu.
A plany często sprowadzają się do zamiaru „wyrwania się z
miasta”. Istnieje bowiem od jakiegoś czasu moda na zdrowe spędzanie wolnego
czasu – w zgodzie ze sobą lub nawet wbrew sobie. Wraz z podskoczeniem
temperatur za dnia powyżej zera, obserwuje się wysyp wszelkiego rodzaju chodziarzy,
biegaczy, rowerzystów, rolkarzy i miłośników jazdy na rowerze. Większość z nich
łączy jedno – słomiany zapał do zmiany dotychczasowego stylu życia.
U jednych nagły zryw do sportu to próba realizacji
postanowienia podjętego jeszcze w sylwka, że w nowym roku osobnik weźmie się za
siebie, u innych to nagły impuls spowodowany poprawą nastroju wraz z nadejściem
wiosny, u następnych znowu wynik obserwacji wspomnianego wysypu niby-sportowców
i chęć dołączenia do nich. Ta nagła chęć aktywności fizycznej gaśnie w nich tak
samo szybko jak się pojawiła, z reguły w miarę upływu krótkiego czasu pojawia
się brak chęci, odkładanie na później, wyimaginowane skurcze i kontuzje. W
takim momencie ważne jest by tylko znaleźć sobie jakieś dobre
usprawiedliwienie, wmówić je sobie samemu i to wszystko. Nie można bowiem
dopuścić do siebie myśli, że jest się zwykłym leniem, któremu nawet przejście
do sklepu na drugą stronę ulicy sprawia problem.
Ta cała moda na sportowy tryb życia wylansowana została
przez media, które całe programy oddają jakimś Chodakowskim czy Annom
Lewandowskim by te regularnie budowały kompleksy u spaślaków przed
telewizorami. Wówczas u takiego spaślaka następuje nagłe postanowienie poprawy.
Z naturą ludzką nie sposób jednak wygrać i szybko lenistwo sprowadzi takiego
jegomościa spowrotem na fotel telewizyjny i nakłoni do obżerania się chipsami popijanymi
litrami piwska. I choć jegomość oczywiście znalazł sobie usprawiedliwienie w
myśl którego mimo jego nieodpartej woli zmiany wszystkie czynniki sprzeciwiły
się przeciw niemu i musiał się poddać, gdzieś jednak pozostaje głęboko ukryte
poczucie porażki.
To właśnie uczucie porażki uaktywnia się z nienacka właśnie
w takich okresach jak majówka. Nagle pojawia się genialny pomysł że ten czas
spędzę zdrowo na przykład na spacerach po lesie. Z reguły w odległości kilku
kilometrów od aglomeracji miejskiej można odnaleźć jakieś większe skupiska
drzew potocznie zwane lasem. Ze względu na postanowienie o zdrowym spędzeniu
tych kilku dni do lasu wybrać się należy … oczywiście samochodem, bo nic tak
nie poprawia zdrowia i kondycji jak obsługa trzech pedałów, kierownicy i wajchy
po środku. Po bardzo zdrowej, 20-o minutowej jeździe za miasto, auto pozostawia
się na parkingu pod lasem i nadchodzi upragniona chwila gdy wreszcie będzie można
zagłębić się w tej kniei i odetchnąć świeżym powietrzem. A świeżego powietrza
na pewno będzie pod dostatkiem, zwłaszcza w lesie znajdującym się 10 km za
wielką aglomeracją miejską, z której wszelkie zanieczyszczenia wraz z wiatrem
zatrzymują się właśnie w tymże miejscu. Dodatkowo czystość powietrza w tym
miejscu poprawia nieodległa droga tranzytowa na której co dnia setki tirów
emitują potężne ilości tlenków azotu, tlenków siarki, dwutlenku węgla i ołowiu.
Sprawy dopełnia znajdująca się po drugiej stronie huta szkła, która za pomocą
kominów również nie pozostaje bez wpływu na atmosferę.
Skoro więc ustaliliśmy już że przebywanie w tym miejscu to
doskonała zmiana dla zdrowia i płuc, należałoby też skorzystać z panującej w
lesie ciszy i chwilę odpocząć od miejskiego zgiełku. O ciszę można być
spokojnym, zwłaszcza w okresie gdy na
identyczny jak nasz pomysł na majówkę wpadło ¾ miasta. Taki tabun ludzi
przewalających się nieustanie, rozmawiających lub śpiewających jest
niepodważalnym gwarantem spokoju. Do tego nie zapominajmy o pomniejszych
gwarantach – wspomnianej już nieodległej trasie tranzytowej oraz znajdującym
się nieopodal parkingu, gdzie obok naszej fury cały czas doparkowują kolejne.
Aby obecność ciszy była ponad wszelką wątpliwość, wielu miłośników majówkowych
wycieczek po lasach targa ze sobą dzieci. Te natomiast po ośmiuset metrach
pieszo, mają już dość, chcą wracać, chce im się pić, spać, muszą usiąść i
odpocząć itd. Cisza jak makiem zasiał.
W ferworze wspaniałości zdrowego spędzania czasu i dumy jaka
nas rozpiera przez zrealizowanie niebotycznego postanowienia o zdrowym spacerze
można oddać się podziwianiu przyrody. W takim miejscu ilość gatunków roślin i
drzew musi być ogromna. Tak samo jak w miejskich parkach bo niewiele jest
roślin które są w stanie wytrzymać obecność spalin i wydzielin z huty szkła.
Ale to nie szkodzi, bo mimo że gama roślinności niczym nie różni się od tej
spotykanej na co dzień wzdłuż miejskiej ulicy, to w lesie są one jakieś takie
jakby szlachetniejsze, bardziej zielone i bardziej roślinne… Z drugiej strony
fajnie byłoby zobaczyć z bliska leśną faunę. Co prawda spodziewaliśmy się żubra
lub bizona ale w ostateczności żuk gnojarz też może być. Do niebywałych
atrakcji należą też leśne mrówki.
Wczesnowiosenne sporty miejskie i majówkowe zdrowotne wypady
za miasto, poza nagłością idei
łączą dwie charakterystyczne cechy –
bezsensowność i kompletny brak zrozumienia założeń. Jaki sens ma uprawianie
sportu nie dość że sporadycznie to jeszcze w mieście. Sport ma sens jeżeli jest
wykonywany regularnie i to tyczy się nawet uprawiania amatorskiego. Na dodatek,
Ci wszyscy biegający, rytmicznie chodzący czy jeżdżący nie zdają sobie sprawy,
że zwiększony wysiłek sprawia, że wdychają oni więcej powietrza niż podczas
zwykłego spaceru ulicą. Czy zwiększenie dawki smogu, spalin i zanieczyszczeń w
płucach ma cokolwiek wspólnego z poprawą stanu zdrowia. Kierowanie się w tym
wypadku modą lub nagłym przypływem zachcianki może w najlepszym przypadku nie
doprowadzić do żadnej poprawy, w przypadku bardziej prawdopodobnym nawet do
pogorszenia stanu zdrowia. Postanowienie o uprawianiu sportu powinno być przemyślane,
a jego rozpoczęcie dobrze zaplanowane.
Podobna zasada tyczy się zdrowych spacerów po lesie. Nie
wystarczy znaleźć kilku hektarów porośniętych drzewostanem żeby spędzenie tam
kilku godzin nagle miało być zbawienne w skutkach. Aby miało to sens trzeba
udać się do prawdziwej głuszy zdecydowanie dalej niż kilka kilometrów autem od
miasta. Tylko że taką wyprawę też trzeba zaplanować i przygotować się do niej.
To zdecydowanie komplikuje cały proces zdrowego spędzania czasu. Ale z dobrym
zdrowiem jest tak jak ze wszystkim w życiu – jeżeli uzyskanie czegoś przychodzi
Ci łatwo i bezproblemowo to znaczy, że czegoś ważnego nie uwzględniłeś.



