Do napisania poniższego artykułu zainspirowała mnie nowa
moda jaka zapanowała wśród ludzi posiadających na fejsie status „w związku”.
Związki dzielą się na organiczne do których zaliczamy związki węgla (w tym
miejscu pozdrowienia dla p. Jarzębowskiej od chemii) oraz nieorganiczne, które
nie posiadają w strukturze atomów węgla. Wyjątkiem pozostają tu tlenki węgla, kwasy
węglowe, wodorowęglany i kilka innych związków. Istnieją też związki innego
rodzaju np. zawodowe albo frazeologiczne, ale o nich będzie kiedy indziej lub w
ogóle.
Związki posiadają rozmaite właściwości, często odmienne od
elementów składowych związku. Weźmy na przykład dwa pierwiastki: łatwopalny
wodór i podtrzymujący spalanie tlen. Wodór posiada jeden elektron, tlen sześć,
więc żeby mogły osiągnąć oktet na powłoce walencyjnej, tlen musi se dobrać dwa
wodory żeby powstała woda, która jest ani łatwopalna ani nie wspomaga spalania.
Można więc uznać że osoba pozostająca w związku, wraz z partnerem posiadają
osiem elektronów walencyjnych.
Zainteresowały mnie ostatnio pojawiające się co jakiś czas w
internecie, zdjęcia na których widnieją obiekty infrastruktury typu most oraz
zawieszonych na ich barierkach kłódek. Wygląda to mniej więcej tak:
Z początku nie robiło to na mnie wrażenia, generalnie
oglądając takie zdjęcia uznałem, że na most przyjechała masa krytyczna na
rowerach, zaczepili bicycle do barierek, przyszły kleptomany, odczepiły rowery,
kłódki zostawili i już. Wczoraj wyczytałem na Onecie, że takie kłódki zagrażają
bezpieczeństwu paryskich mostów. Okazało się bowiem, że nie są to pozostałości
po tych co jeżdżą w masach krytycznych (szkoda, może by im się wreszcie
odechciało).
Głównymi sprawcami tego stanu rzeczy są pary, które stosują
mocowanie kłódek na mostach, jako dowód swojego uczucia. Nie było to dla mnie
do końca zrozumiałe, więc postanowiłem zaczerpnąć informacji u kogoś kto ma na
ten temat szerszą niż ja wiedzę. Sprawa wygląda następująco. Para idzie do
sklepu, kupuje kłódkę z dwoma kluczykami w komplecie. Następnie na kłódce
graweruje się imiona, inicjały czy ewentualnie loginy na skype. Idą na most i
zamocowują taką kłódkę do barierki, a kluczyki wyrzucają do rzeki. Po dalszych
wyjaśnieniach okazało się, że kłódka jest symbolem ich złączenia na zawsze a
zaśmiecanie rzeki to uniemożliwienie żadnemu z nich zerwanie więzi
przypieczentowane zainstalowaniem kłódki na balustradzie. Kto wyłamie się z
zasady wywalenia takiego keya do wody sugeruje że nie ufa drugiej osobie i może
się spodziewać awantury na środku mostu.
W tej sytuacji artykuł onetu nabiera innego znaczenia.
Podobno Paryskie lowelasy zamontowały już 90 ton złomu na mostach co z wiadomych
względów stwarza niebezpieczeństwo dla konstrukcji na której codziennie w
jednej chwili może znajdować się jakieś 300 – 500 ważących średnio 1,5 tony
samochodów. Do tego kłódki rdzewieją, a przez nie następuje korozja balustrady,
co może spowodować że kiedyś kłódki dołączą do swoich kluczy. Barierka też.
Problem jest poważny, ponieważ może się okazać że władze
Paryża i innych miast (w tym Wrocławia gdzie też ozdobiono jakiś most
kłódkami), będą chciały kłódki zlikwidować, niszcząc w ten sposób trwały
związek jaki taka kłódka reprezentuje.
Takie eksperymenty bywają niebezpieczne. Związki, jak
wiadomo, zbudowane są z cząsteczek. Te z kolei zbudowane są z atomów,
zbudowanego z nukleonów w skład których wchodzą protony i neutrony oraz
elektronów. Nukleony zbudowane są z kwarków (uud dla protonu i udd dla
neutronu) co jest totalnie nieistotne ale zawsze warto wiedzieć – takie motto
przyświeca ludziom odpowiedzialnym za szkolnictwo w naszym kraju.
Istota rzeczy dotyczy samych protonów, które posiadają
dodatni ładunek elementarny. Wiadomo że w przypadku jednoimiennych ładunków
zwrot wektorów siły odziaływania powoduje odpychanie ładunków. Zgodnie z prawem
Coulomba Siła F oddziaływania dwóch ładunków punktowych q1
i q2 jest wprost proporcjonalna do wielkości każdego z
ładunków i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między nimi. Wiadomo
też że jądro atomowe charakteryzuje się dużą gęstością co oznacza, że siły
oddziaływań są duże jak cholera. Mimo to jądra pierwiastków znajdujących się
na ścieżce stabilności nie rozpadają się.
Odpowiedzialność za to ponoszą silne wiązania atomowe
przeciwdziałające siłom oddziaływań ładunków. Rozerwanie takiego wiązania
powoduje uwolnienie energii wiązania. W przypadku zainicjowania akcji
polegającej na rozerwaniu wielu wiązań atomowych w jednym czasie , następuje
wyemitowanie energii wiązań, zwane reakcją termojądrową. Pierwsi w praktyce
zastosowali to Amerykanie a efekty można było podziwiać w Hiroszimie i Nagasaki.
Wracając do istoty tematu, każdy kto zrozumiał powyższe
zdaje sobie sprawę że niszczenie związków może być katastrofalne w skutkach.
Jeżeli władze jednostek terytorialnych postanowią usunąć kłódki z mostów może
nastąpić eksplozja i wtedy problem niszczejącej infrastruktury mostowej
rozwiąże się sam.
Aby nie dopuścić do niszczenia związków, postanowiłem zająć
się tym idiotycznym zagadnieniem i zaproponować metody skuteczniejszego zabezpieczenia
trwałości związku przy okazji pobytu na moście.
Alternatywa 1: Spawanie gazowe
Jak sama nazwa wskazuje spawanie to metoda łączenia
materiałów poprzez ich lokalne nadtapianie umożliwiające dyfuzję cząsteczek
materiałów pomiędzy nimi. Spawanie gazowe, choć jest nieco prymitywne i cechuje
się dużą SWC osłabiającą konstrukcję poprzez stymulację rozrostu ziaren, ale
mimo to dla naszych celów związkowych będzie wystarczające.
Udajemy się do najbliższego sklepu z wyposażeniem
spawalniczym, kupujemy jedną butlę z tlenem, jedną z acetyleniem, wózek do
transportu, palnik gazowy, jakiś przewód spawalniczy do niego i maski ochronne
na oczy. W narzędziowym kupujemy regulowane chwytaki. Potem idziemy do
pobliskiej huty, aby zakupić tam tablicę stalową o wymiarach kartki A4 i
grubości od 0,5 do 0,8 cm. Udajemy się z nią następnie do grawera gdzie na
tabliczce tworzymy napis jaki chcemy umieścić i luz.
Spawanie gazowe nie wymaga użycia żadnego zewnętrznego
źródła zasilania, dlatego mając już ten cały majdan można udać się na most,
celem utrwalenia swojego związku. Mocujemy tablicę do barierki przy pomocy
chwytaka, możliwe daleko od miejsca gdzie będziemy tworzyć złącze, zakładamy
maski, odpalamy wichajster i przyspawujemy tabliczkę do barierki. Z
przeciwległej strony tworzymy drugą spoinę, a po ostygnięciu złącza, możemy zdjąć
chwytaki i ewentualnie dospawać dwie pozostałe krawędzie jeżeli konstrukcja
barierki na to pozwala.
Następnie wyrzucamy butle gazowe do rzeki, każda z osób po
jednej. Dodatkowo można wyrzucić tez pozostałą część osprzętowania, do
ustalenia między bohaterami kto odpowiada za wyrzucenie każdego z elementów.
Metoda jest trwała. Jeżeli chcemy, możemy dodatkowo przed
rozpoczęciem projektu kupić pilnik do metali, by wygładzić krawędzie spoin.
Pilnik po skończonej pracy oczywiście wyrzucamy do rzeki.
Alternatywa 2: Zgrzewanie oporowe
Jest to też jedna z metod łączenia materiałów. Aby ją
zrealizować potrzebujemy znaleźć most z barierką wykonaną z materiału
metalowego o wysokiej rezystancji. Tablica którą chcemy zgrzać z barierką
powinna w miarę możliwości posiadać podobne właściwości przewodnikowe.
W supermarkecie kupujemy niezbędne osprzętowanie. Potrzebna
będzie zgrzewarka dużej mocy (ok. 12-15 kV) którą ustawiamy na moście w taki
sposób by jedna z elektrod zawierających styki zgrzewające znajdowała się po
drugiej stronie barierki. Tablicę przykładamy do barierki i przysuwamy do niej
drugą elektrodę. Jedna z osób trzyma tablicę, druga ustawia wstępny docisk
elementów. Nie należy zgrzewać tablicy w miejscach gdzie jest napis. Można
wykonać dwie
![]() |
| zgrzewarka oporowa |
Gdy ustawiony jest wstępny docisk należy puścić tablicę,
która powinna być już trzymana przez dociskające ją do barierki styki elektrod.
Podłączamy urządzenie do zasilania. Tego typu urządzenia pracują pod napięciem
od 450 V wzwyż. Potrzeby będzie nam więc transformator o dużej mocy, do
dostania w sklepie z wyposażeniem elektrycznym. Transformator podłączamy do
generatora prądu i uruchamiamy zasilanie. Po wystartowaniu maszyny, przez
elementy łączone przepływał będzie prąd o napięciu kilkunastu tysięcy volt.
Jednocześnie urządzenie cały czas stopniowo zwiększa ustawiony początkowo docisk
elementów. Ze względu na ich wysoką rezystancję na styku elementów wytwarza się
wysoka temperatura co w połączeniu z dociskiem powoduje że materiały zaczynają
się nadtapiać, aż w końcu następuje pomiędzy nimi dyfuzja atomów. Po wykonaniu
zgrzeiny, należy wyłączyć prąd w elektrodach, utrzymując jeszcze przez chwilę
docisk aż do momentu zastygnięcia złącza.
Po skończonej robocie, zgrzewarkę, transformator, agregat,
chwytaki i co tam jeszcze sobie chcemy wyrzucamy oczywiście do rzeki.
Alternatywa 3: Wmurowanie tablicy
hipermarketu bez wmurowania pamiątkowej tablicy z
tej okazji.
Nabywamy więc trochę cegieł, taczkę, betoniarkę, cement i
jakąś tablicę z napisami, tym razem najlepiej marmurową. Zawozimy to wszystko
na most, gdzie z cegieł ustawiamy murek na około 1,5 m wysokości, łącząc je oczywiście
przy pomocy cementu. Gdy murek jest gotowy, tym samym cementem mocujemy do
murku tablicę i czekamy aż się przymocuje na amen. I to tyle roboty. Lekko i
łatwo. Pracę wieńczymy oczywiście wyrzuceniem betoniarki, taczki i innych
gratów do wody.
Alternatywa 4: Piromania (nie mylić ze zgrzewaniem detonacyjnym)
Paryska pani od mostów, zaznaczyła że w wyniku pokrętnej
logiki mosty mogą się zawalić pod wpływem kłódek. Aby uniknąć tak dramatycznych
skutków bycia w związku należy zrobić jedną rzecz – wyprzedzić fakty.
Zadanie jest proste. Nabywamy 20 kilo TNT, do tego zapalnik
i coś do połączenia tego ze sobą. Wynajmujemy jakąś łódkę i płynąc w poprzek
rzeki rozmieszczamy ładunki przy filarach nośnych mostu. Zapalnik umieszczamy
gdzieś z dala by nie doznać zbyt dużych obrażeń.
Uprzednio na mości mocujemy podpisaną kłódkę, czy tablicę z
wykorzystaniem jednej z wcześniejszych metod, w sumie w tym wypadku to i tak
nie ma już znaczenia. Mając wszystko gotowe, uruchamiamy ładunki i cały most
wpada do rzeki. Wówczas mamy stuprocentową pewność, że bez względu na wszystko,
druga połówka kiedyś nie wyłowi tablicy by usunąć ją z tego symbolicznego
miejsca. Należy jedynie pamiętać by na koniec do w rzece utopić również
zapalnik.
Metoda ta choć wymaga duż przygotowań to w fazie realizacji
przebiega dość sprawnie. Dodatkowo taki sposób ugruntowania związku robi
wrażenie na osobach postronnych co widać chociażby tu:
Podsumowanie
Reasumując, możliwe jest połączenie nowej tradycji z jednoczesnym uniknięciem negatywnych jej
skutków. Nie trzeba się wówczas obawiać drastycznego scenariusza zagłady
termojądrowej spowodowanej korozją mostów. Dodatkowo wieńczące działania
wywalanie gratów do rzeki, pozwala zachować symbolikę nowej tradycji,
nawiązując do wyrzucania kluczy od kłódek do rzeki.
Z powyższych rozwiązań zadowoleni będą również ekolodzy.
Wyrzucane do wody klucze, stawały się często pożywieniem dla rzecznych zwierząt
(choć akurat w Polsce nie ma tego problemu, bo plankton i bakterie kluczami się
nie żywą). Zwierzęta te, głównie ryby, połykały metalowe klucze, co powodowało
ich masowe wymieranie. Wielokrotnie potwierdzały się przypadki, ze w brzuchach
zdechłych ryb znajdowano metalowe przedmioty, typu monety lub właśnie klucze do
kłódek. Natomiast po dziś dzień, nie udokumentowano przypadku suma, u którego w
brzuchu znaleziono by butlę z acetyleniem, betoniarkę, transformator czy gruz z
filarów. Świadczy to o nieszkodliwości wykazanych metod dla środowiska
naturalnego.
Zdjęcia i filmy z realizacji projektów można wrzucać na
fejsa, co pozwoli nam mieć około 400 lajków w przeciągu doby. Tak potwierdzony
związek oparty jest na solidnym fundamencie i pozwala cieszyć się życiem
związkowca.







