"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

poniedziałek, 31 marca 2014

Kłódki alternatywne


Do napisania poniższego artykułu zainspirowała mnie nowa moda jaka zapanowała wśród ludzi posiadających na fejsie status „w związku”. Związki dzielą się na organiczne do których zaliczamy związki węgla (w tym miejscu pozdrowienia dla p. Jarzębowskiej od chemii) oraz nieorganiczne, które nie posiadają w strukturze atomów węgla. Wyjątkiem pozostają tu tlenki węgla, kwasy węglowe, wodorowęglany i kilka innych związków. Istnieją też związki innego rodzaju np. zawodowe albo frazeologiczne, ale o nich będzie kiedy indziej lub w ogóle.

Związki posiadają rozmaite właściwości, często odmienne od elementów składowych związku. Weźmy na przykład dwa pierwiastki: łatwopalny wodór i podtrzymujący spalanie tlen. Wodór posiada jeden elektron, tlen sześć, więc żeby mogły osiągnąć oktet na powłoce walencyjnej, tlen musi se dobrać dwa wodory żeby powstała woda, która jest ani łatwopalna ani nie wspomaga spalania. Można więc uznać że osoba pozostająca w związku, wraz z partnerem posiadają osiem elektronów walencyjnych.

Zainteresowały mnie ostatnio pojawiające się co jakiś czas w internecie, zdjęcia na których widnieją obiekty infrastruktury typu most oraz zawieszonych na ich barierkach kłódek. Wygląda to mniej więcej tak:


Z początku nie robiło to na mnie wrażenia, generalnie oglądając takie zdjęcia uznałem, że na most przyjechała masa krytyczna na rowerach, zaczepili bicycle do barierek, przyszły kleptomany, odczepiły rowery, kłódki zostawili i już. Wczoraj wyczytałem na Onecie, że takie kłódki zagrażają bezpieczeństwu paryskich mostów. Okazało się bowiem, że nie są to pozostałości po tych co jeżdżą w masach krytycznych (szkoda, może by im się wreszcie odechciało).

Głównymi sprawcami tego stanu rzeczy są pary, które stosują mocowanie kłódek na mostach, jako dowód swojego uczucia. Nie było to dla mnie do końca zrozumiałe, więc postanowiłem zaczerpnąć informacji u kogoś kto ma na ten temat szerszą niż ja wiedzę. Sprawa wygląda następująco. Para idzie do sklepu, kupuje kłódkę z dwoma kluczykami w komplecie. Następnie na kłódce graweruje się imiona, inicjały czy ewentualnie loginy na skype. Idą na most i zamocowują taką kłódkę do barierki, a kluczyki wyrzucają do rzeki. Po dalszych wyjaśnieniach okazało się, że kłódka jest symbolem ich złączenia na zawsze a zaśmiecanie rzeki to uniemożliwienie żadnemu z nich zerwanie więzi przypieczentowane zainstalowaniem kłódki na balustradzie. Kto wyłamie się z zasady wywalenia takiego keya do wody sugeruje że nie ufa drugiej osobie i może się spodziewać awantury na środku mostu.

W tej sytuacji artykuł onetu nabiera innego znaczenia. Podobno Paryskie lowelasy zamontowały już 90 ton złomu na mostach co z wiadomych względów stwarza niebezpieczeństwo dla konstrukcji na której codziennie w jednej chwili może znajdować się jakieś 300 – 500 ważących średnio 1,5 tony samochodów. Do tego kłódki rdzewieją, a przez nie następuje korozja balustrady, co może spowodować że kiedyś kłódki dołączą do swoich kluczy. Barierka też.

Problem jest poważny, ponieważ może się okazać że władze Paryża i innych miast (w tym Wrocławia gdzie też ozdobiono jakiś most kłódkami), będą chciały kłódki zlikwidować, niszcząc w ten sposób trwały związek jaki taka kłódka reprezentuje.

Takie eksperymenty bywają niebezpieczne. Związki, jak wiadomo, zbudowane są z cząsteczek. Te z kolei zbudowane są z atomów, zbudowanego z nukleonów w skład których wchodzą protony i neutrony oraz elektronów. Nukleony zbudowane są z kwarków (uud dla protonu i udd dla neutronu) co jest totalnie nieistotne ale zawsze warto wiedzieć – takie motto przyświeca ludziom odpowiedzialnym za szkolnictwo w naszym kraju.

Istota rzeczy dotyczy samych protonów, które posiadają dodatni ładunek elementarny. Wiadomo że w przypadku jednoimiennych ładunków zwrot wektorów siły odziaływania powoduje odpychanie ładunków. Zgodnie z prawem Coulomba Siła F oddziaływania dwóch ładunków punktowych q1 i q2 jest wprost proporcjonalna do wielkości każdego z ładunków i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między nimi. Wiadomo też że jądro atomowe charakteryzuje się dużą gęstością co oznacza, że siły oddziaływań są duże jak cholera. Mimo to jądra pierwiastków znajdujących się na ścieżce stabilności nie rozpadają się.

Odpowiedzialność za to ponoszą silne wiązania atomowe przeciwdziałające siłom oddziaływań ładunków. Rozerwanie takiego wiązania powoduje uwolnienie energii wiązania. W przypadku zainicjowania akcji polegającej na rozerwaniu wielu wiązań atomowych w jednym czasie , następuje wyemitowanie energii wiązań, zwane reakcją termojądrową. Pierwsi w praktyce zastosowali to Amerykanie a efekty można było podziwiać w Hiroszimie i Nagasaki.

Wracając do istoty tematu, każdy kto zrozumiał powyższe zdaje sobie sprawę że niszczenie związków może być katastrofalne w skutkach. Jeżeli władze jednostek terytorialnych postanowią usunąć kłódki z mostów może nastąpić eksplozja i wtedy problem niszczejącej infrastruktury mostowej rozwiąże się sam.

Aby nie dopuścić do niszczenia związków, postanowiłem zająć się tym idiotycznym zagadnieniem i zaproponować metody skuteczniejszego zabezpieczenia trwałości związku przy okazji pobytu na moście.

Alternatywa 1: Spawanie gazowe

Jak sama nazwa wskazuje spawanie to metoda łączenia materiałów poprzez ich lokalne nadtapianie umożliwiające dyfuzję cząsteczek materiałów pomiędzy nimi. Spawanie gazowe, choć jest nieco prymitywne i cechuje się dużą SWC osłabiającą konstrukcję poprzez stymulację rozrostu ziaren, ale mimo to dla naszych celów związkowych będzie wystarczające.

Udajemy się do najbliższego sklepu z wyposażeniem spawalniczym, kupujemy jedną butlę z tlenem, jedną z acetyleniem, wózek do transportu, palnik gazowy, jakiś przewód spawalniczy do niego i maski ochronne na oczy. W narzędziowym kupujemy regulowane chwytaki. Potem idziemy do pobliskiej huty, aby zakupić tam tablicę stalową o wymiarach kartki A4 i grubości od 0,5 do 0,8 cm. Udajemy się z nią następnie do grawera gdzie na tabliczce tworzymy napis jaki chcemy umieścić i luz.

Spawanie gazowe nie wymaga użycia żadnego zewnętrznego źródła zasilania, dlatego mając już ten cały majdan można udać się na most, celem utrwalenia swojego związku. Mocujemy tablicę do barierki przy pomocy chwytaka, możliwe daleko od miejsca gdzie będziemy tworzyć złącze, zakładamy maski, odpalamy wichajster i przyspawujemy tabliczkę do barierki. Z przeciwległej strony tworzymy drugą spoinę, a po ostygnięciu złącza, możemy zdjąć chwytaki i ewentualnie dospawać dwie pozostałe krawędzie jeżeli konstrukcja barierki na to pozwala.

Następnie wyrzucamy butle gazowe do rzeki, każda z osób po jednej. Dodatkowo można wyrzucić tez pozostałą część osprzętowania, do ustalenia między bohaterami kto odpowiada za wyrzucenie każdego z elementów.

Metoda jest trwała. Jeżeli chcemy, możemy dodatkowo przed rozpoczęciem projektu kupić pilnik do metali, by wygładzić krawędzie spoin. Pilnik po skończonej pracy oczywiście wyrzucamy do rzeki.

Alternatywa 2: Zgrzewanie oporowe

Jest to też jedna z metod łączenia materiałów. Aby ją zrealizować potrzebujemy znaleźć most z barierką wykonaną z materiału metalowego o wysokiej rezystancji. Tablica którą chcemy zgrzać z barierką powinna w miarę możliwości posiadać podobne właściwości przewodnikowe.

W supermarkecie kupujemy niezbędne osprzętowanie. Potrzebna będzie zgrzewarka dużej mocy (ok. 12-15 kV) którą ustawiamy na moście w taki sposób by jedna z elektrod zawierających styki zgrzewające znajdowała się po drugiej stronie barierki. Tablicę przykładamy do barierki i przysuwamy do niej drugą elektrodę. Jedna z osób trzyma tablicę, druga ustawia wstępny docisk elementów. Nie należy zgrzewać tablicy w miejscach gdzie jest napis. Można wykonać dwie
zgrzewarka oporowa
zgrzeiny, przytrzymując początkowo jeden koniec tablicy takimi samymi chwytakami jak w punkcie o spawaniu gazowym. Jeżeli próbowaliśmy spawania i nam nie wyszło, a mimo to chwytaki wylądowały w rzece to musimy nabyć następne.

Gdy ustawiony jest wstępny docisk należy puścić tablicę, która powinna być już trzymana przez dociskające ją do barierki styki elektrod. Podłączamy urządzenie do zasilania. Tego typu urządzenia pracują pod napięciem od 450 V wzwyż. Potrzeby będzie nam więc transformator o dużej mocy, do dostania w sklepie z wyposażeniem elektrycznym. Transformator podłączamy do generatora prądu i uruchamiamy zasilanie. Po wystartowaniu maszyny, przez elementy łączone przepływał będzie prąd o napięciu kilkunastu tysięcy volt. Jednocześnie urządzenie cały czas stopniowo zwiększa ustawiony początkowo docisk elementów. Ze względu na ich wysoką rezystancję na styku elementów wytwarza się wysoka temperatura co w połączeniu z dociskiem powoduje że materiały zaczynają się nadtapiać, aż w końcu następuje pomiędzy nimi dyfuzja atomów. Po wykonaniu zgrzeiny, należy wyłączyć prąd w elektrodach, utrzymując jeszcze przez chwilę docisk aż do momentu zastygnięcia złącza.

Po skończonej robocie, zgrzewarkę, transformator, agregat, chwytaki i co tam jeszcze sobie chcemy wyrzucamy oczywiście do rzeki.

Alternatywa 3: Wmurowanie tablicy

Metoda nieskomplikowana, która bardzo dobrze przyjęła się w Polsce. Dziś nie ma otwarcia
hipermarketu bez wmurowania pamiątkowej tablicy z tej okazji.

Nabywamy więc trochę cegieł, taczkę, betoniarkę, cement i jakąś tablicę z napisami, tym razem najlepiej marmurową. Zawozimy to wszystko na most, gdzie z cegieł ustawiamy murek na około 1,5 m wysokości, łącząc je oczywiście przy pomocy cementu. Gdy murek jest gotowy, tym samym cementem mocujemy do murku tablicę i czekamy aż się przymocuje na amen. I to tyle roboty. Lekko i łatwo. Pracę wieńczymy oczywiście wyrzuceniem betoniarki, taczki i innych gratów do wody.

Alternatywa 4: Piromania (nie mylić ze zgrzewaniem detonacyjnym)

Paryska pani od mostów, zaznaczyła że w wyniku pokrętnej logiki mosty mogą się zawalić pod wpływem kłódek. Aby uniknąć tak dramatycznych skutków bycia w związku należy zrobić jedną rzecz – wyprzedzić fakty.

Zadanie jest proste. Nabywamy 20 kilo TNT, do tego zapalnik i coś do połączenia tego ze sobą. Wynajmujemy jakąś łódkę i płynąc w poprzek rzeki rozmieszczamy ładunki przy filarach nośnych mostu. Zapalnik umieszczamy gdzieś z dala by nie doznać zbyt dużych obrażeń.

Uprzednio na mości mocujemy podpisaną kłódkę, czy tablicę z wykorzystaniem jednej z wcześniejszych metod, w sumie w tym wypadku to i tak nie ma już znaczenia. Mając wszystko gotowe, uruchamiamy ładunki i cały most wpada do rzeki. Wówczas mamy stuprocentową pewność, że bez względu na wszystko, druga połówka kiedyś nie wyłowi tablicy by usunąć ją z tego symbolicznego miejsca. Należy jedynie pamiętać by na koniec do w rzece utopić również zapalnik.

Metoda ta choć wymaga duż przygotowań to w fazie realizacji przebiega dość sprawnie. Dodatkowo taki sposób ugruntowania związku robi wrażenie na osobach postronnych co widać chociażby tu:


Podsumowanie

Reasumując, możliwe jest połączenie nowej tradycji  z jednoczesnym uniknięciem negatywnych jej skutków. Nie trzeba się wówczas obawiać drastycznego scenariusza zagłady termojądrowej spowodowanej korozją mostów. Dodatkowo wieńczące działania wywalanie gratów do rzeki, pozwala zachować symbolikę nowej tradycji, nawiązując do wyrzucania kluczy od kłódek do rzeki.

Z powyższych rozwiązań zadowoleni będą również ekolodzy. Wyrzucane do wody klucze, stawały się często pożywieniem dla rzecznych zwierząt (choć akurat w Polsce nie ma tego problemu, bo plankton i bakterie kluczami się nie żywą). Zwierzęta te, głównie ryby, połykały metalowe klucze, co powodowało ich masowe wymieranie. Wielokrotnie potwierdzały się przypadki, ze w brzuchach zdechłych ryb znajdowano metalowe przedmioty, typu monety lub właśnie klucze do kłódek. Natomiast po dziś dzień, nie udokumentowano przypadku suma, u którego w brzuchu znaleziono by butlę z acetyleniem, betoniarkę, transformator czy gruz z filarów. Świadczy to o nieszkodliwości wykazanych metod dla środowiska naturalnego.

Zdjęcia i filmy z realizacji projektów można wrzucać na fejsa, co pozwoli nam mieć około 400 lajków w przeciągu doby. Tak potwierdzony związek oparty jest na solidnym fundamencie i pozwala cieszyć się życiem związkowca.

sobota, 22 marca 2014

Wielebny




Poświęcimy teraz trochę szyderczych słów na przypadek, który niewątpliwie na to zasługuje. Potocznie mówi się o nim ksiądz, choć występują też inne określenia.

Ksiądz charakteryzuje się specyficznym ubiorem, gdyż zazwyczaj nosi na sobie jednoelementowy płaszcz koloru czarnego, którego krój zaczerpnięty został z filmu Matrix, gdzie też ubiór stanowiły długie, czarne płaszcze, zapinane pod samą szyję. Księżom pod kołnierzyk wsadza się im jeszcze biały plastikowy element, zwany koloratką, który ma oznajmiać pozostałym, że ten osobnik nie ma na tyle dostępnej pamięci, by wgrać mu kung fu z dyskietki.

Ksiądz zna odpowiedzi na wszystkie pytania świata, ponieważ żyje w przekonaniu, że Bóg jest odpowiedzią na wszystkie pytania. Niestety okazuje się że udzielenie takiej odpowiedzi na sprawdzianie z funkcji kwadratowych parametryzowanych nie mieści się w szablonie rozwiązań.

Ksiądz to z zamiłowania Don Juan. Lecą na niego wszystkie kobiety, które ukończyły 70-ty rok życia. To one są jego wielbicielkami i co tydzień przychodzą do świątyni, by wysłuchać po raz kolejny co ma do powiedzenia w kwestiach filozoficzno – moralnych.

Ksiądz to bardzo wygodny zawód. Jest to jedna z nielicznych profesji gdzie legalnie dopuszcza się picie. Do tego początkowe wymagania nie są zbytnio wygórowane. Należy przygotować od 5 do 7 treści kazań, z których każde musi podczas wygłaszania trwać minimum 40 minut, i każde musi stanowić odpowiedz na pytanie paprykarza z Wrzeszczowej „jak żyć”. Potem treść kazań zostaje zweryfikowana pod kątem drobniejszych wymagań dotyczących generalnie treści. Musi być w nej zawarte odpowiednio dużo ostrzeżeń, że wszyscy zgromadzeni postępują niewłaściwie, pogróżek, że wszyscy trafią do piekła, oburzenia że ludzie przywiązują wagę do dóbr materialnych kiedy w parafii dach przecieka, niestosowności, że gremium dało się porwać zaprzęgowi marketingu i teraz kupuje sobie blendery, depilatory, tablety, zamiast wesprzeć biednego księdza proboszcza, który jeździ wysłużonym półrocznym Superbem i nie ma na nowy. Każde kazanie musi się kończyć puentą typu „zmieńcie się ludzie, bo w dniu sądu ostatecznego, Bóg się z wami policzy,  wy materialiści wy”. Dobrze jest jeżeli każda z wersji kazania brzmi nieco inaczej, ważne by sens był zachowany. Wówczas mając kilka takich wersji, ksiądz jest przygotowany do prowadzenia mszy do końca swojej posługi. Jest tylko uwaga by za często nie powtarzać jednej wersji, wystarczy raz na jakiś czas.

Jeżeli chodzi o usługi świadczone przez księży to oferowany jest ich dość szeroki wachlarz. Ceny ustalane są odgórnie przez Centralny Komitet Administratorów Kościoła w Polsce, w skrócie Ebiskopat i wynoszą „co łaska”. Przeprowadzono badania wysokości opłat „co łaska” za usługi duszpasterskie w 1649 parafiach na terenie całego kraju. Poniżej znajduje się fragment opublikowanego raportu:


Księża mieszkają w hotelach robotniczych wybudowanych z reguły na tyłach ich zakładu pracy. W języku branżowym hotele te noszą nazwę plebanii. O niewysokim standardzie tego miejsca świadczą zazwyczaj stojące przed hotelem pojazdy rezydentów, których średni wiek to ok. 8 miesięcy, a maksymalna cena nowego egzemplarza to zaledwie 300 tysięcy złotych.

Tydzień pracy na stanowisku księdza z reguły ogranicza się do godziny pracy dziennie. Podczas mszy świętej po słowie wstępu gdzie do publicznej wiadomości podaje się informację kto w tym tygodniu wykupił jednorazową ofertę modlitwy za jego rodzinę, ksiądz musi przeczytać jedną ze swoich wersji kazania, które jakie by nie było odnosi się do ewangelii. Następnie ksiądz zobowiązany jest wychylić, zorganizować zbiórkę darów na szczytny cel jak na przykład nowe opony zimowe do Mercedesa księdza proboszcza, na koniec następują ogłoszenia parafialne, w których
mowa o tym jakie eventy będą się kręcić na parafii w najbliższym tygodniu (rekolekcje, gorzkie żale i takie tam inne). Bilet wstępu na te eventy to „co łaska”, płatne do puszki przy wejściu do nawy głównej. Cieszą się one wysokim zainteresowaniem wśród emerytów i rencistów. Młodzi ludzie pojawiają się sporadycznie, za co główną winę ponosi z reguły organista, ponieważ młodzież swą nieobecność w kościele uzasadnia tym, że mają kiepskiego DJ’a.

Dodatkowo raz do roku księża mają obowiązek odwiedzić swoich parafian na rejonie, w ich domach. Akcja pod tytułem kolęda ma na celu osobistą weryfikację czy parafianie w swoich domach nie oddają się zbytnio dobrom doczesnym. Na oględziny nie ma za dużo czasu, więc weryfikuje się takie elementy jak meble, telewizor, czasem sprzęt grający. Jeżeli ksiądz uzna że parafianin żyje zbyt wystawnie, zamiast spędzać czas na refleksje nad swoim życiem, to delikwent ma przerąbane, chyba że podczas kolędy wniesie stosowną opłatę „co łaska” bezpośrednio u wielebnego który go odwiedził. Akcja „kolęda” z reguły kończy się w święto 3 króli, gdy to parafianie mają za zadanie wpisać kredą „ctrl+alt+delete” na drzwiach wejściowych swojego mieszkania.

Ksiądz pełni też ważną rolę w przypadku wszystkich wydarzeń społeczno – kulturalnych, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Nie może go zabraknąć podczas takich uroczystości jak otwarcie nowego odcinka autostrady, nowego hipermarketu, odsłonięcia kolejnego pomnika czy tablicy upamiętniającej zeszłoroczne dożynki. Aby taki obiekt uzyskał pełnię wartości funkcjonalnych, ksiądz musi chlapnąć na niego podręczną miotłą zwaną kropidłem, uprzednio zamoczoną w wodzie święconej – takiej samej jak można dostać w kruchcie każdej z parafii po niedzielnej mszy świętej w cenie „co łaska”.

Reasumując, ksiądz to skromnie żyjący człowiek, który dobrowolnie zrezygnował z posiadania rodziny i dzieci, by oddać się swojej posłudze jaką jest straszenie ludzi gniewem Bożym. Prowadząc pierwszą komunię dla kolejnego rocznika 8-o latków, jest jedyną osobą która myśli o niej w kontekście sakramentalnym a nie szansą na fajne prezenty. Pełni bardzo ważną funkcję w społeczeństwie, gdyż dba o minimalizacje zjawiska rozwarstwienia społecznego, tak by jedyny podział przebiegał na linii ksiądz – nie ksiądz. Księżom zawdzięczamy również funkcjonowanie obiektów użyteczności publicznej jak szkoły, szpitale, sklepy z narzędziami, drogi, monumenty, bramki w metrze itp. Dba o rozrywkę osób starszych, by przynajmniej raz w tygodniu, mogły się rozerwać na mszy, podczas której czyta im swoje dzieła literatury kościelno – klasztornej.