"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

czwartek, 20 marca 2014

Nauczyciel

Dziś będziemy się pastwić nad kolejną grupą społeczną, znaną niemal wszystkim, jaką stanowią nauczyciele. Nauczyciel jest obiektem, który został stworzony by skutecznie wybić młodym ludziom z głowy takie bzdury jak nauka. Może występować też pod nazwą gnida, menda, jędza, staruch/starucha, dziad, facet/facetka.

Gatunek ten spotykany jest w placówkach oświatowych. Jego hobby to przynudzanie przez 30 lat na te same tematy i próba wmawiania słuchaczom, że to co mówi jest ważne i ciekawe. Z reguły jest to osobnik, który więcej wie niż rozumie. Żyje zawsze w zamkniętym świecie ograniczonym wyłącznie ramami przedmiotu, którego uczy. W przeszłości naczytał się jakiś dyrdymałów i teraz na siłę próbuje zainteresować tym innych.

Nauczyciel i uczeń od zarania dziejów zawsze stali po przeciwnych stronach barykady. Walka jaką te strony ze sobą prowadziły i prowadzą nadal jest głęboko niesprawiedliwa, ponieważ nauczyciel jest w tej walce faworyzowany przez MEN. Symbolem władzy nauczyciela nad uczniami jest dziennik lekcyjny, do którego nauczyciel wprowadza dane pozyskane w procesie weryfikacji wiedzy ucznia, potocznie nazywane ocenami. Nauczyciel ma do dyspozycji skalę ocen od 1 do 6, ale zazwyczaj korzysta tylko z pierwszych dwóch elementów tego zbioru.

Ze względu na wąski zakres specjalizacji, nauczyciel z reguły nie ma pojęcia o istnieniu innych dziedzin wiedzy i życia, które nie są związane z przedmiotem, który wykłada. Z tego też względu, traktuje go jako jedyną istniejącą na świecie formę rozrywki i usilnie przekonuje uczniów, że ma rację. Swój przedmiot zawsze uważa za najważniejszy, natomiast informacje jakie przekazuje za niezbędne do funkcjonowania w świecie. Z reguły okazuje się jednak, ze wiedza, którą nauczyciel próbował wpajać uczniom, przydaje im się wyłącznie raz – na sprawdzianie z zakresu który tę wiedzę obejmował.

Podczas trwającej 45 minut sesji tortur, nauczyciel terroryzuje uczniów wykorzystując ściśle wyselekcjonowane metody. Najważniejszą jest oczywiście masowe maltretowanie gremium przy użyciu wykładu związanego z tematem zajęć. Ponieważ uczniowie wypracowali mechanizmy obronne to do podstawowego przynudzania dokładają się pytania na wyrywki, uciszanie klasy, konfiskata telefonów komórkowych i wybudzanie z letargu osobników, którzy zajęci są myślami o czym innym. Do masowego maltretowania dokłada się inne narzędzia nauczycielskie takie jak pytanie na ocenę. Długość odpytki jest proporcjonalna do wiedzy ucznia z danego tematu, ponieważ musi trwać tak długo aż uczeń udzieli błędnej odpowiedzi lub nie udzieli jej w ogóle. Wówczas dopiero można go oddelegować na miejsce z jedynką i w zależności od możliwości czasowych przepytać następnego delikwenta. Jeżeli nauczyciel ma silne wewnętrzne parcie na odpytki, może zastosować kolejne narzędzie tzw. krótka masowa odpowiedz pisemna, znana też jako kartkówka bądź kartkóweczka. Rytuał kartkówki rozpoczyna się słowami „wyciągamy karteczki” i wówczas nie ma już ratunku. Z przepisów wynika że zarówno odpytka w wydaniu indywidualnym jak i masowym może obejmować wyłącznie materiał z 3 ostatnich zajęć, ale nauczyciele uzurpowali sobie prawo do utworzenia marginesu błędu, który wynosi 2 -3 semestry wstecz. Nauczyciel zawsze konsekwentnie obstaje przy zdaniu, że pytania jakie podyktował są banalne, bo to podstawowe zagadnienia, dlatego wśród uczniów zdarzają się wybitne jednostki, którym uda się otrzymać ocenę pozytywną 2 lub przy wsparciu szczęścia 2+.

Jeżeli nauczyciel nie jest zadowolony z działań pojedynczych ciosów złożonych z kolejnych kartkówek, wówczas stosuje multikill’a w postaci klasówki, stanowiącej tajną broń kombo nauczyciela. Klasówka, bądź też sprawdzian może obejmować materiał z 4 tysięcy ostatnich lat i z reguły tyle właśnie obejmuje. Pytania na sprawdzianie podzielone są na dwie grupy: łatwe i trudne. Do pierwszej grupy należą pytania o imię i nazwisko oraz pytanie o numer w dzienniku. Do grupy trudnych zalicza się wszystkie pozostałe pytania. Sprawdzian jest zawsze przewidziany na jedną godzinę lekcyjną, choć większość uczniów wyczerpuje swoje zasoby wiedzy po około 3 minutach. Klasówka to też 45 minut, gdy zawsze wszystkowiedzący nauczyciel nagle zapomina cały materiał. Na pytania uczniów o jakąś podpowiedź zawsze twierdzi, że nie wie bądź nie pamięta. Zawsze jednak jest tak, ze gdy przychodzi do sprawdzania prac to znów wszystko sobie przypomina.

Oprócz narzędzi powszechnie stosowanych podczas trwania lekcji, istnieje też instytucja pracy domowej. W założeniu twórców miał to być element poprawiania relacji w klasie. Dzięki temu, najbrzydsza dziewczyna w klasie też mogła być lubiana w zamian za zezwolenie na odpisanie homeworka. Z upływem czasu, rola ta została zmarginalizowana, choć nie zlikwidowana. Niemniej jednak praca domowa jest to zadanie do wykonania po godzinach, którego realizacja jest możliwa dopiero po przeczytaniu 600 stron podręcznika. Udowodniono, że nauczyciele stosują pracę domową z zawiści, że uczniowie po szkole mogliby mieć czas dla siebie, a nauczyciel musi wieczorem ślęczeć i sprawdzać kartkówki, których nikt mu robić nie kazał. Praca domowa podlega ocenie, ale wyłącznie w przypadku gdy jest nieodrobiona. Wówczas otrzymuje się ocenę pod tytułem jeden i do tego dodatek funkcyjny w postaci komentarza o nieuctwie i leserstwie. W przypadku gdy delikwent zdążył przed zajęciami spisać pracę domową, ocenia nie jest przewidziana, ponieważ obowiązkiem ucznia jest podzielać zainteresowania nauczyciela.

Nauczyciel jest z natury buntownikiem, który nie może się pogodzić z tezami ze gry, telewizja i
zabawy mogą być bardziej zajmujące niż bitwa pod Cedynią czy endosymbioza pierwotniaków. Przed uczniami popisuje się wiedzą, próbując dezawuować ich zdolności posługiwania się współczesnymi dobrami techniki. Swoich uczniów dzieli na głupków, większych głupków i matołów. Straszy ich konsekwencjami nieuctwa, nieudolnie próbując wymusić na nich zmianę priorytetów. Drwi sobie z nich, opowiadając twierdzenia, że teraz to młodzież ma łatwo, bo ma narzędzie szatana w postaci internetu i w ogóle mnóstwo udogodnień, a za jego czasów to się trzeba było namęczyć, żeby się czegoś dowiedzieć. Zdarza się też czasem, że wspomina swoich własnych nauczycieli, mówiąc że on sam w porównaniu do nich to jest łagodny, ale przypadki by ktoś z uczniów dał tym słowom wiarę należą do grupy incydentalnych.

Odrębną grupę wśród nauczycieli stanowią wychowawcy. Są to nauczyciele, których zadaniem jest moralizowanie uczniów i utwierdzanie ich w przekonaniu, że do niczego się nie nadają. Wychowawcy to zawsze pechowcy, bo zawsze gdy dostają wychowawsto to trafia im się najgorsza klasa w ich karierze. A kariera ta jest z reguły oszałamiająca. 35 lat pracy, 74 uwalonych uczniów, 1843 oceny niedostateczne, 182 dopuszczające. Do tego 256 osób przyłapanych na jaraniu w męskim kiblu, 93 przyczajonych na przepisywaniu pracy domowej, 147 donosów do rodziców na zachowanie ucznia i 7 prób usunięcia ancymona ze szkoły zakończonych powodzeniem.
Aby wynagrodzić wychowawcy konieczność sprawowania opieki wychowawczej nad bandą matołów, otrzymuje on zawsze w prezencie jedną dodatkową godzinę w tygodniu, podczas której może wybrać czy chce narobić każdemu z uczniów siary przy całej klasie, opowiadając publicznie o jego ocenach, zagrożeniach i skargach od innych nauczycieli, czy też pognębić uczniów organizując im dodatkową godzinę masowego maltretowania ze swojej ulubionej dziedziny. Na cześć wychowawców godzinę tę nazwano „godziną wychowawczą”.

W swojej pracy nauczyciele cenią sobie dwie rzeczy. Pierwsza, to najwięcej dni urlopu spośród wszystkich grup zawodowych. Druga to dość pewna gwarancja zatrudnienia. Mało prawdopodobne, aby po kilkunastu latach zanudzania, katowania i zmuszania uczniów do zapamiętywania nudnej wiedzy, któryś zdecydował się by dalej zgłębiać tajniki którejś z dyscyplin i w przyszłości stanowić dla nauczyciela konkurencję.

I na koniec: najlepsze co nauczyciele mogą dać swoim uczniom to informacja o miesięcznym L4. Ale nigdy tego nie robią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz