"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

środa, 19 marca 2014

Egzamin dojrzałości

Teraz pora zająć się zagadnieniem z gatunku przereklamowanych straszaków, na którą zwykło się mówić matura, bądź też żartobliwie egzamin dojrzałości.

Jak mówi stare uczniowskie porzekadło – matura to bzdura. W ogóle matura stworzyła podwaliny dla wielu utworów kulturowych, jak choćby piosenka o niezwykle głębokim tytule „Matura” z repertuaru Czerwonych Gitar, czy też wielu opowieści grozy przytaczanych przez nauczycieli od pierwszych lat edukacji.

Maura to narzędzie nauczyciela aby ten najpierw mógł całe lata uświadamiać ucznia, że jest tak głupi że jej nie zda, a potem mieć do niego pretensje że tak słabo mu poszło. Matura to również granica dwóch światów, która niczym Styks, rozdziela dwie różne rzeczywistości: pierwszy w którym człowiek jest głupi jak osioł i drugi w którym zyskuje na to niezbity dowód.

Kilka lat po reformie oświaty, której efektem było pojawienie się szkół gimnazjalnych, MEN doszło do wniosku, że stara formuła matury nie pasuje do systemu oświaty, głównie dlatego że działała bez zarzutu. Postanowiono więc zmodyfikować formułę egzaminów, z powodzeniem. Od kiedy wprowadzono tzw. „nową maturę” nie było roku żeby CKE nie walnęła się w treści jakichś zadań, sprawiając że stawały się nierozwiązywalne.

Matura pełni w życiu maturzysty niezwykle istotną rolę. Gdy abiturient stanie się już absolwentem, to może chodzić dumny, że zdał egzamin dojrzałości, ale z reguły tego nie robi ponieważ zdaje sobie sprawę, że nikogo to nie obchodzi. Od nauczycieli dostaje się wówczas cenną poradę by się cieszyć, że w ogóle się udało bo jak na takiego tumana to cud, że w ogóle zdał. Rodzice z reguły ograniczają się do stwierdzenia, że teraz widać efekty lat grania na komputerze zamiast nauki. Nie warto wówczas ripostować zdaniem, że oni też orłami nie byli, bo przecież powszechnie wiadomo, że „to były inne czasy”.

Niemniej jednak trzeba przyznać, że to właśnie rodzice są głównym powodem, dla którego 70% ludzi decyduje się przystąpić do matury. Aby nie narobić sobie siary przy rodzinie i znajomych, że wychowali głąba, który nawet absolutnego minimum nie potrafi w życiu osiągnąć, rodzice stosują na młodym człowieku taki pressing, że nie nawet EA projektując Fifę takiego poziomu nie przewidziało.

Presję stosują też nauczyciele, którzy pod pretekstem zbliżającej się matury organizują dodatkowe lekcje swojego przedmiotu, nazywają to fakultet, który jest dla chętnych, ale tylko oficjalnie, bo w rzeczywistości obecność jest obowiązkowa. Podpierając się egzaminami i koniecznością douczek, „dobrowolnie” rezygnują z godziny wychowawczej na rzecz historii, geografii, biologii czy innego pieroństwa. Dodatkowo w przypadku przedmiotów tzw. obowiązkowych daje się zauważyć drastyczny wzrost ilości sprawdzianów w ostatnim roku nauki, realizowanych wyłącznie z myślą o dobru ucznia. Do dziś niewyjaśnioną kwestią pozostaje istota dobroci w postaci kolejnej lufy w dzienniku.

Matura jest o tyle ciekawa, że jest namacalnym dowodem na bezsens nauki. Licealista najpierw zmuszony jest walczyć o jak najlepsze oceny z przedmiotów, które pojawią się na świadectwie ukończenia szkoły, by potem się dowiedzieć, że w procesie rekrutacji na studia nie ma on znaczenia, bo liczy się tylko wynik z matury.

Czas zając się zaletami matura, które są niebanalne. Po pierwsze matura stymuluje młodego
człowieka do myślenia. Wraz ze zbliżaniem się czasu matury uczeń coraz więcej kombinuje jakie wałki można zastosować żeby zdać. Przygotowuje wtedy masę opracowań, streszczeń, bryków i innych materiałów, które pozwolą mu przygotować się do tego najważniejszego w życiu egzaminu. Ilość wchłoniętej w tym czasie wiedzy liczy się w tzw. tygodniach na godzinę [tyg./h], czyli liczbę tygodni w roku szkolnym jakie uczeń nadrabia w ciągu godziny.

Po drugie, warto podkreślić, iż aby urozmaicić monotonię maturalnych egzaminów i rozszerzyć wachlarz możliwości ich oblania, podczas wspomnianej już wcześniej reformy egzaminów wprowadzono też egzaminy ustnie z polskiego i z angola. W pierwszym przypadku uczeń może w praktyce zastosować wiedzę jaką zdobył na Podstawach przedsiębiorczości i zrobić deal ze starszymi kolegami, którzy za drobną opłatą rzekną się praw do treści i materiałów, z których korzystali rok wcześniej gdy sami zdawali. W przypadku j. angielskiego korzyści też są niemałe, bo nie dość że dowiaduje się że ID Card to jest dowód osobisty, to jeszcze dostaje potwierdzenie, że lata wbijania do łba, że nie mówi się on the picture tylko in the picture, nie poszły na marne.

Okres maturalny jest również okresem prosperity dla rynku nielegalnych usług. Największy zysk kasują studenci, którzy prowadzą nielegalną działalność korepetytorską i nie odprowadzą podatku od uzyskanego przychodu. Duże zyski notują także handlarze marihuaną i sprzedawcy alkoholu, ewentualnie producenci napojów energetycznych.

Matury kończą się z reguły wraz z końcem maja. Wówczas na forach internetowych, profilach na Facebooku i w opisach gg daje się zauważyć ogromną radość maturzystów związaną z zakończeniem egzaminów. Spowodowana jest ona głównie świadomością, że rozpoczynają się dla nich najdłuższe wakacje w ich życiu, które będą trwać od czerwca do września, czyli ponad dwukrotnie dłużej niż typowe wakacje szkolne konwencjonalne. Inne powody do radości to na przykład długo wyczekiwany moment gdy uczeń nie będzie już musiał więcej oglądać swojej wychowawczyni, którą uważał zawsze za starą jędzę i nie mógłby już dłużej jej słuchać.

Reasumując, matura to niezwykle ciekawy okres, pozwalający by w jeden miesiąc 12 lat nauki, pracy, wysiłku, użerania się z nauczycielami, wyrzeczeń itp. trafił szlag. To na maturze uczeń może wykorzystać lata doświadczeń w ściąganiu, ścienianiu i oszukiwaniu w nauce. To inny świat doznań i doświadczeń, w którym wygrywa nie ten kto jest mądrzejszy, tylko ten kto jest mniej głupi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz