Tematy ukraińskie w ostatnim czasie stały się nieco bardziej
napięte niż zazwyczaj. Tam na Ukrainie mają teraz wojnę z rosyjską armią bądź
też z separatystami ukraińskimi przebranymi w mundury rosyjskie, które można
kupić w każdym sklepie z mundurami. Trzeba jednak powiedzieć, że Ukraińcy mają
jedną fajną rzecz, którą należałoby wprowadzić też u nas.
Kwestia jest związana z zeszłotygodniowymi wyborami
samorządowymi i ni cholery nie dotyczy oprogramowania, metodyki ani systemu
liczenia głosów ani nie dotyczy działań w sytuacji awaryjnej (o tym gadają
sobie w telewizji i niech se gadają a wyniki i tak dalej nie są w pełni znane).
Natomiast Ukraińcy na swoich kartach do głosowania pod nazwiskami mają zawsze
dopisaną ostatnią pozycję – głos przeciwko wszystkim wymienionym. I należałoby
to jak najszybciej zastosować w Polsce.
A to dlatego, że na przykład ja poszedłem sobie zagłosować,
i pozaznaczałem ludzików, ale ponieważ nie podobał mi się żaden z kandydatów na
prezydenta miasta, bo obecny mnie wnerwia a pozostali to same cieniasy i do
tego wystawieni przez ugrupowania o poglądach zakrawających na oddelegowanie do
psychiatryka, to zaznaczyłem świadomie 3 pierwsze nazwiska wiedząc że oddaję w
ten sposób nieważny głos.
Formalnie zadanie zostało zrealizowane, bo mój głos trafił
do nikogo. Jednakowoż okazało się potem, że nieważnych kart w tych wyborach
pojawiło się zatrważająco wiele. Telewizje w przerwach pomiędzy dyskusją o
kompromitacji PKW a dyskusją o kompromitacji PKW w studio obok nadawały
materiał, w którym wyjaśniono sytuację tłumacząc, że ludzie nie wiedzieli jak
głosować.
Teraz idąc dalej, ktoś kto po zakończeniu wyborów zliczał
moje głosy przy użyciu kartki, liczydeł czy czego tam (zważając na zaistniałą
sytuację) podsumował moje głosy do rad dzielnicy i powiatu ale załamał ręc
e
widząc ostatnią kartę na prezydenta miasta. I co? I pewnie wrzucił mnie do
jednego wora ze wszystkimi pozostałymi, którzy oddali nieważne głosy, a potem
telewizja mówi, że ludzie nie poradzili sobie z systemem oddawania głosów. I
zaliczany jestem do tej grupy, bo moja karta bije statystykę nieważnych głosów.
Fakt – większość ludzi, których głosów nie uznano zwyczajnie nie ogarnęła
tematu jak to się machen i stąd takie wyniki. Ale ja wypraszam sobie, stawiania
mnie w jednym rzędzie z bandą tumanów, którzy nie umieją przeczytać ze
zrozumieniem 4-o wierszowej instrukcji jaka była na dole każdej karty. Przy
uwzględnieniu, że oddawanie głosów jest dopuszczalne od 18-go roku życia, to
rozumiem ludzi, którzy założyli, że kilka linijek wyjaśnienia wystarczy by
wyjaśnić dorosłym! ludziom jak się takiej karty używa. A potem stawia się znak
równości pomiędzy rzeszą bałwanów a takimi jak ja, bo ja doskonale wiedziałem
jak należy zaznaczać swój wybór i dlatego wiedziałem co należy zrobić by oddać
nieważny głos, działając świadomie.
Ktoś może powiedzieć, że w takim razie mogłem nie iść
wybory, to bym w ogóle nie był liczony w statach. I przyznaję, że jestem pod wrażeniem
geniuszu człowieka, który jako pierwszy na to wpadł. Jako pierwszy doszedł do
wniosku, że skoro gdzieś mnie nie ma, to mnie tam nie ma. Z reguły problemy
dotyczą sytuacji bardziej skomplikowanych, przestępcy dwoją się i troją co
zrobić, żeby przekonać resztę, że ich nie było tam gdzie byli, a maniacy
wielominutowego spóźniania się do roboty głowią się jak przekonać szefa, że o właściwej
godzinie się było tam gdzie wszyscy widzieli, że się nie było. Jestem wdzięczny
za poradę, ale dziękuję – postoję. Sam wpadłem na to, że mogę nie iść a mimo to
poszedłem, bo po pierwsze: wówczas nie miałbym możliwości oddania głosów na
pozostałych kartach, których nie chciałem marnować i po drugie: nie po to
dziesiątki ludzi w czasach epoki słusznie minionej wypruwało sobie flaki, żeby
doprowadzić do wolnych demokratycznych wyborów, żeby teraz znowu oddawać swój
los w ręce innych. Inną sprawą jest, że większość nieidących na wybory to
patentowane lenie, którzy nie mają odwagi się przyznać, że dupy im się ruszać
nie chce, więc się usprawiedliwiają tym, że nie mają na kogo głosować. Co
ciekawe ta sama banda leni po wyborach najwięcej skrzeczy że im się nie podoba
to co robią Ci, którzy zostali wybrani.
Wracając do meritum, domagam się wprowadzenia dodatkowej
opcji na kartach do głosowania, dzięki której możliwe stanie się rozdzielenie
niezadowolonych z przedstawionych kandydatur od zwykłych baranów, którzy nie
potrafią zrozumieć prostego i jednoznacznego tekstu na dole kartki.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz