"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

piątek, 18 lipca 2014

Szybka lekcja zakupu samchodu

Po raz kolejny spotkałem się dziś z przypadkiem dylematu jakim jest dobór samochodu dla użytkownika, który ma potrzebę takiego zakupu dokonać. Nie byłoby w tym nic niewłaściwego gdyby nie fakt, że większość ludzi nie potrafi skonkretyzować swoich oczekiwań wobec pojazdu. I kiedy zaczynają litanię wymagań jakie by sobie życzyli to w sumie wychodzi na to, że samochód powinien mieć wszystko. Musi być to przestronne i komfortowe miejskie auto, cechujące się niewielkim spalaniem i nienaganną dynamiką i koniecznie bezpieczne i nie za drogie… Nóż się w kieszeni otwiera a pięść nabiera dziwnej chęci rozpędu w kierunku takiego klienta (współczuję sprzedawcom samochodów)

Producentów samochodów można posegregować do kilku grup, z których każda będzie wmawiać ludziom, że cechy charakteryzujące ich pojazdy są najistotniejsze. I tak na przykład Renault będzie wciskał ściemę, że w samochodzie najważniejsze jest bezpieczeństwo. Ponieważ Francuzi słyną z samochodów z których po przekroczeniu 40 km/h odpadają wszystkie ozdoby to przynajmniej ładują do aut tony poduszek, kurtyn, wspomagaczy hamowania i innych tego typu zabawek. Toyota poszła w drugą stronę i twierdzi, że kwintesencja to ekonomia. Dlatego też 90% ich modeli (na rynku japońskim, w Europie nie sprzedaje się nawet 1/5 wszystkich modeli Toyoty) to samochody tzw. miejskie. Japończycy znani są z miniaturyzacji i zdolności urządzenia mieszkania na 7 metrach kwadratowych, a Toyota jest wierna tej idei. Nie znam drugiego producenta z tak szeroką gamą wózków sklepowych napędzanych silnikami spalinowymi, lub, o zgrozo, hybrydowymi.

Ponieważ wielu kupców daje się omamić tymi marketingowymi chwytami do tego stopnia, że sytuacja zmusiła mnie do przedstawienia jedynego słusznego poglądu na temat wymagań względem samochodów.

Nie bezpieczeństwo, nie spalanie, nie ekonomia, nie wygoda parkowania! W samochodzie najważniejsze SĄ OSIĄGI. Dlatego by wybrać właściwie auto powinniśmy rozpocząć analizę od rubryki z danymi o przyspieszeniu od zera do stówy. Kiedy najdzie mnie ochota sobie wdepnąć, to mam się czuć jakby za chwile miało urwać mi ryja.

Druga rzecz to komfort jazdy. Samochód powinien być duży, by było dużo miejsca na nogi. To żadna satysfakcja że masz ekonomiczne auto, gdy prowadzisz z kierownicą pod brodą. Do przestronnego wnętrza więcej się zmieści, na przykład radio. Istotny jest też system nawiewu lub klimatyzacja, by latem i zimą mieć spoko.

Dlaczego powyższa teoria jest właściwa? Dlatego, że auto ma dawać radość z jazdy. Kierowca musi mieć możliwość by podróżować wygodnie, a jak najdzie go ochota to poczuć tabun koni pod maską. Jeżeli ktoś kupuje samochód wyłącznie do celów transportowych, to niech wykupi sobie dożywotni abonament na przejazd komunikacją miejską. Taniej wyjdzie a do tego będzie mieć szofera w cenie. Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz