Kontynuując tematykę szkolno – edukacyjną skupimy się
dzisiaj nad problemem jednego z moich „ulubionych” przedmiotów czyli historią.
Historia kojarzy się głównie z przeszłością i program jej
nauczania również jest wyjątkowo zacofany. Jako przedmiot powstała ona, aby
można było dorzucić do planu zajęć, w zależności od profilu klasy, od 2 do 4
godzin katorgi tygodniowo.
Zasadniczo przedmiot ten ma nauczyć młodych ludzi, zagadnień
historii powszechnej (to że tego nie robi to inna sprawa). Ponieważ start ma w
czasach gdy pierwszy ludź zszedł z drzewa, czyli obejmuje jakieś 7 milionów
lat, do omówienia w 6 semestrów, co daje około 1,17 miliona lat na semestr, co
przy założeniu że semestr trwa zazwyczaj około 5 miesięcy daje 234 000 lat
na miesiąc, co przy czterech tygodniach na miesiąc daje 58 300 lat na
tydzień ,co w przypadku klas o profilu ogólnym mającym 2 godziny historii tygodniowo
daje 29 150 lat na pojedyncze zajęcia, które w założeniu powinny trwać 45
minut, co oznacza, że w każdej minucie nauki historii trzeba poznawać około 648
lat dziejów naszego jestestwa. BEZ SENSU! Klasy humanistyczne mają lepiej, na
ich lekcjach historii nie ma takiego zachrzanu, bo u nich na minutę przypadają
ledwie 324 lata.
Historia jako dziedzina powstała by ratować ludzi, który nie
byli w stanie zrozumieć istoty b kwadrat minus cztery ac. Jako że nie byli w
stanie zrozumieć matematyki, musieli szukać własnego powołania gdzie indziej. W
ten sposób powstał osobnik o nazwie historyk. Jest to człowiek, który oglądając
rekonstrukcję Bitwy pod Grunwaldem ekscytuje się jakby oglądał serię rzutów
karnych w finale Mistrzostw Świata. Na dodatek trzyma kciuki za naszych, bo ze
względu na ogromne emocje do samego końca nie wiadomo kto wygra. Gdy przed
walką następuje celebracja wręczenia Jagielle „dwóch nagich mieczy”, drze się w
niebogłosy „Władek, tylko nie daj się zgermanizować!”
Podczas zajęć historyk jest jedyną osobą w sali, która zna
metodę by nie zapomnieć ani jednej daty z 400 stronicowego podręcznika (choć
akurat jak wspomnę swoją historyczkę z liceum, to mając na uwadze jej wiek,
jestem skłonny uwierzyć, że ona te wszystkie wydarzenia pamięta z życia). Potem
przekonuje uczniów, że każde zdarzenie jakie omawia miało zasadniczy wpływ na
późniejsze koleje losu ludzkości, na przykład gdyby nie było Mieszka I nie
moglibyśmy dziś płacić banknotami 10-o złotowymi. Jako człowiek o niewielkich
ambicjach, usiłuje stłamsić u uczniów wszelkie jej oznaki.
Pamiętam gdy na jednej z lekcji historii, gdy omawialiśmy
niezwykle istotny dla ludzkości okres klasycyzmu, brałem aktywny udział w
zajęciach. W ich trakcie miałem sporo do powiedzenia, ale ponoć za każdym razem
nie na temat. Widząc mój aktywny udział w lekcji, nauczycielka spytała mnie
jakie znam budowle w Warszawie stworzone w stylu klasycystycznym. O razu
podałem najbardziej znaną budowlę klasycystyczną jaka przyszła mi do głowy –
Pałac Kultury. Nauczycielka zamiast docenić mój wysiłek, oznajmiła mi, że ze
względu na mój stosunek do przedmiotu ona stawia mi teraz jedynkę. No jak tak
można traktować ucznia? Ja powiedziałem jej wszystko co wiedziałem na ten
temat, włożyłem w to wiele pracy a nauczycielka tego nie doceniła. Ale nie
miałem do niej żalu. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie jak ciężki jest los
historyka. Jako człowiek dla którego 2+2*2 zawsze będzie osiem nie istnieje
świat nowoczesny. Historyk, z reguły, myślami jest gdzieś w okolicach potopu
Szwedzkiego. Jako człowiek niewielkich ambicji nie docenia wysiłku innych. Do
tego zapewne odczuwa samotność, bo żadna z osób które zna nie podziela jego
pasji.
![]() |
| Historia ukazuje ukryte talenty uczniów |
![]() |
| Efekt nadmiaru historii |
Historia ma też swoje pozytywy. Jest to bowiem jedyna
lekcja, której sposób prowadzenia został zaprojektowany tak, by uczniowie
dostali aż 3 kwadranse na odpisanie polskiego, chemii czy biologii. Dodatkowo
rozwija też różne talenty, przeciętny 64-o stronicowy zeszyt zawiera około 3-4
stron notatek z całego roku. Reszta to rysunki uczniów, wykonane na skutek
ogromnego zainteresowania przedmiotem.
Czasami podczas zajęć dochodzi do dyskusji na tle
historycznym pomiędzy uczniem a historykiem. Historyk uparcie twierdzi, że II
wojnę światową wygrali alianci. Przeciętny uczeń się z tym nie zgadza, bo nie
dalej jak wczoraj, grał na multi w Battlefielda, gdzie wybrał nazistów bo mają
lepsze bronie i doskonale pamięta, że to jego drużyna wygrała. Za taką
argumentację otrzymuje się ocenę cząstkową identyczną jak za klasycystyczny
Pałac kultury, bo podobno podczas zajęć można się powoływać na dowolne źródła,
ale gry video się nie liczą.
Istnieją jednak uczniowie, których historia interesuje.
Główny kierunek tych zainteresowań to konieczność wyboru dodatkowego przedmiotu
na maturę, więc historia świetnie się do tego nadaje jako obszerna ale jednak
tylko pamięciówa. Ludzie, którzy w maturze nie widzą stuprocentowo obiektywnej
oceny stanu ich wiedzy starają się maksymalnie uprościć sobie drogę do
wykształcenia pomaturalnego. Przewaga historii nad wieloma przedmiotami wynika
z tego, że nie wymaga ona myślenia – albo się wie kto panował we Francji w 1593
roku, albo się nie wie. Albo zna się daty wszystkich rozbiorów, albo jest się
szczęśliwym człowiekiem.
![]() |
| Typowa lekcja historii |
Historia mogłaby być nauką wyciągania wniosków, ale obawiam
się, że w tym momencie wymagam za dużo od polskiego systemu edukacji. Wymagałoby
to zmiany podejścia do nauki historii. Spotkało by się również z totalnym
oporem Związków Zawodowych Nauczycieli, bo by historia stała się ciekawa,
konieczne byłoby zwolnienie tych wszystkich nauczycieli – historyków, którzy
pamiętają jeszcze pogodę z dnia gdy podpisywano Traktat wersalski. No i gdzie
oni teraz znajdą pracę? W muzeum? To są ludzie o mentalności trwałej, od 40 lat
prowadzą zajęcia w taki sam, identyczny sposób i nie ma takiego ctrl+alt+delete,
który byłby w stanie im ten umysł zresetować.
Zatem historia jawi się nam jako fascynujący przedmiot,
dzięki któremu możemy uzupełnić braki edukacyjne na inne przedmioty, narysować
coś ładnego w zeszycie, albo zostać bohaterem klasy jako ten, którego ocena
niedostateczna nie zraziła przed przedstawieniem swojej wizji dziejów. Ze
względu na politykę programową dziś i przez następne 1000 lat historia będzie
opowiadać o tym, że Rzym kiedyś był duży ale potem przestał, że Mieszko I
przybył na te ziemie i przed Jarosławem Kaczyńskim powiedział Tu jest Polska,
że Jagiełło to jedyny selekcjoner w historii, który odniósł z Polską
reprezentacją zwycięstwo nad Niemcami, że była wojna, potem był pokój, potem
znowu wojna, potem rozejm, potem wojna, potem wojna, potem pokój i potem
cholera wie co jeszcze.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz