"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

wtorek, 8 kwietnia 2014

Historia

Kontynuując tematykę szkolno – edukacyjną skupimy się dzisiaj nad problemem jednego z moich „ulubionych” przedmiotów czyli historią.

Historia kojarzy się głównie z przeszłością i program jej nauczania również jest wyjątkowo zacofany. Jako przedmiot powstała ona, aby można było dorzucić do planu zajęć, w zależności od profilu klasy, od 2 do 4 godzin katorgi tygodniowo.

Zasadniczo przedmiot ten ma nauczyć młodych ludzi, zagadnień historii powszechnej (to że tego nie robi to inna sprawa). Ponieważ start ma w czasach gdy pierwszy ludź zszedł z drzewa, czyli obejmuje jakieś 7 milionów lat, do omówienia w 6 semestrów, co daje około 1,17 miliona lat na semestr, co przy założeniu że semestr trwa zazwyczaj około 5 miesięcy daje 234 000 lat na miesiąc, co przy czterech tygodniach na miesiąc daje 58 300 lat na tydzień ,co w przypadku klas o profilu ogólnym mającym 2 godziny historii tygodniowo daje 29 150 lat na pojedyncze zajęcia, które w założeniu powinny trwać 45 minut, co oznacza, że w każdej minucie nauki historii trzeba poznawać około 648 lat dziejów naszego jestestwa. BEZ SENSU! Klasy humanistyczne mają lepiej, na ich lekcjach historii nie ma takiego zachrzanu, bo u nich na minutę przypadają ledwie 324 lata.

Historia jako dziedzina powstała by ratować ludzi, który nie byli w stanie zrozumieć istoty b kwadrat minus cztery ac. Jako że nie byli w stanie zrozumieć matematyki, musieli szukać własnego powołania gdzie indziej. W ten sposób powstał osobnik o nazwie historyk. Jest to człowiek, który oglądając rekonstrukcję Bitwy pod Grunwaldem ekscytuje się jakby oglądał serię rzutów karnych w finale Mistrzostw Świata. Na dodatek trzyma kciuki za naszych, bo ze względu na ogromne emocje do samego końca nie wiadomo kto wygra. Gdy przed walką następuje celebracja wręczenia Jagielle „dwóch nagich mieczy”, drze się w niebogłosy „Władek, tylko nie daj się zgermanizować!”

Podczas zajęć historyk jest jedyną osobą w sali, która zna metodę by nie zapomnieć ani jednej daty z 400 stronicowego podręcznika (choć akurat jak wspomnę swoją historyczkę z liceum, to mając na uwadze jej wiek, jestem skłonny uwierzyć, że ona te wszystkie wydarzenia pamięta z życia). Potem przekonuje uczniów, że każde zdarzenie jakie omawia miało zasadniczy wpływ na późniejsze koleje losu ludzkości, na przykład gdyby nie było Mieszka I nie moglibyśmy dziś płacić banknotami 10-o złotowymi. Jako człowiek o niewielkich ambicjach, usiłuje stłamsić u uczniów wszelkie jej oznaki.

Pamiętam gdy na jednej z lekcji historii, gdy omawialiśmy niezwykle istotny dla ludzkości okres klasycyzmu, brałem aktywny udział w zajęciach. W ich trakcie miałem sporo do powiedzenia, ale ponoć za każdym razem nie na temat. Widząc mój aktywny udział w lekcji, nauczycielka spytała mnie jakie znam budowle w Warszawie stworzone w stylu klasycystycznym. O razu podałem najbardziej znaną budowlę klasycystyczną jaka przyszła mi do głowy – Pałac Kultury. Nauczycielka zamiast docenić mój wysiłek, oznajmiła mi, że ze względu na mój stosunek do przedmiotu ona stawia mi teraz jedynkę. No jak tak można traktować ucznia? Ja powiedziałem jej wszystko co wiedziałem na ten temat, włożyłem w to wiele pracy a nauczycielka tego nie doceniła. Ale nie miałem do niej żalu. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie jak ciężki jest los historyka. Jako człowiek dla którego 2+2*2 zawsze będzie osiem nie istnieje świat nowoczesny. Historyk, z reguły, myślami jest gdzieś w okolicach potopu Szwedzkiego. Jako człowiek niewielkich ambicji nie docenia wysiłku innych. Do tego zapewne odczuwa samotność, bo żadna z osób które zna nie podziela jego pasji.
Historia ukazuje ukryte talenty uczniów

Efekt nadmiaru historii
Historia ma też swoje pozytywy. Jest to bowiem jedyna lekcja, której sposób prowadzenia został zaprojektowany tak, by uczniowie dostali aż 3 kwadranse na odpisanie polskiego, chemii czy biologii. Dodatkowo rozwija też różne talenty, przeciętny 64-o stronicowy zeszyt zawiera około 3-4 stron notatek z całego roku. Reszta to rysunki uczniów, wykonane na skutek ogromnego zainteresowania przedmiotem.

Czasami podczas zajęć dochodzi do dyskusji na tle historycznym pomiędzy uczniem a historykiem. Historyk uparcie twierdzi, że II wojnę światową wygrali alianci. Przeciętny uczeń się z tym nie zgadza, bo nie dalej jak wczoraj, grał na multi w Battlefielda, gdzie wybrał nazistów bo mają lepsze bronie i doskonale pamięta, że to jego drużyna wygrała. Za taką argumentację otrzymuje się ocenę cząstkową identyczną jak za klasycystyczny Pałac kultury, bo podobno podczas zajęć można się powoływać na dowolne źródła, ale gry video się nie liczą.

Istnieją jednak uczniowie, których historia interesuje. Główny kierunek tych zainteresowań to konieczność wyboru dodatkowego przedmiotu na maturę, więc historia świetnie się do tego nadaje jako obszerna ale jednak tylko pamięciówa. Ludzie, którzy w maturze nie widzą stuprocentowo obiektywnej oceny stanu ich wiedzy starają się maksymalnie uprościć sobie drogę do wykształcenia pomaturalnego. Przewaga historii nad wieloma przedmiotami wynika z tego, że nie wymaga ona myślenia – albo się wie kto panował we Francji w 1593 roku, albo się nie wie. Albo zna się daty wszystkich rozbiorów, albo jest się szczęśliwym człowiekiem.

Typowa lekcja historii
Historia mogłaby być nauką wyciągania wniosków, ale obawiam się, że w tym momencie wymagam za dużo od polskiego systemu edukacji. Wymagałoby to zmiany podejścia do nauki historii. Spotkało by się również z totalnym oporem Związków Zawodowych Nauczycieli, bo by historia stała się ciekawa, konieczne byłoby zwolnienie tych wszystkich nauczycieli – historyków, którzy pamiętają jeszcze pogodę z dnia gdy podpisywano Traktat wersalski. No i gdzie oni teraz znajdą pracę? W muzeum? To są ludzie o mentalności trwałej, od 40 lat prowadzą zajęcia w taki sam, identyczny sposób i nie ma takiego ctrl+alt+delete, który byłby w stanie im ten umysł zresetować.

Zatem historia jawi się nam jako fascynujący przedmiot, dzięki któremu możemy uzupełnić braki edukacyjne na inne przedmioty, narysować coś ładnego w zeszycie, albo zostać bohaterem klasy jako ten, którego ocena niedostateczna nie zraziła przed przedstawieniem swojej wizji dziejów. Ze względu na politykę programową dziś i przez następne 1000 lat historia będzie opowiadać o tym, że Rzym kiedyś był duży ale potem przestał, że Mieszko I przybył na te ziemie i przed Jarosławem Kaczyńskim powiedział Tu jest Polska, że Jagiełło to jedyny selekcjoner w historii, który odniósł z Polską reprezentacją zwycięstwo nad Niemcami, że była wojna, potem był pokój, potem znowu wojna, potem rozejm, potem wojna, potem wojna, potem pokój i potem cholera wie co jeszcze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz