Nadszedł czas by poruszyć temat naszej wielkiej myśli
telewizyjnej. Klan to serial z gatunku dramatyczno – obyczajowych. Wzoruje się częściowo
na południowoamerykańskich tasiemcach, choć w przeciwieństwie do „Mody na
Sukces’ bohaterowie w Klanie nie biorą co trzy dni ślubu z własną matką,
przynajmniej mnie nic na ten temat nie wiadomo. Dzięki temu serial jest lepiej
dopasowany do wymagań polskich telewidzów, którzy mają za mało własnych problemów,
więc przejmują się jeszcze bohaterami obcych ludzi, którzy tylko grają.
Klan utrzymuje konwencję wciągającej historii ludzi, w
której każdy detal jest niezwykle ważny. Tylko tu obiad który zaczyna się dziś,
kończy się dopiero za 381 odcinków, a do tego nadal jest ciepły. Całość fabuły
jest zdecydowanie osadzona w polskich realiach. Twórca ukazuje w ten sposób
typowe ludzkie problemy prostych ludzi. Sposób przedstawienia ich dramatycznych
przeżyć, ułatwia widzowi utożsamienie się z bohaterami.
Każdy odcinek rozpoczyna się znaną wszystkim elegią
Rynkowskiego o tym czym jest życie, i że dwa dni po ślubie warto sobie
przefarbować hair’y na biało – nie wiem po co ale tak jest. Ciarki przechodzą
człowieka od emocji jakie go wówczas ogarniają, to wyczekiwanie jest bardziej ekscytujące
niż słuchanie hymnu Ligi Mistrzów.
Dialogi są utrzymane w konwencji typowo polskiej znanej
doskonale z polskiego dubbingu w amerykańskich filmach. Jest to wszak jedyne
miejsce gdzie „What the fuck was going on?”
znaczy „o chorobcia, cóż że się tu wydarzyło”, a „What’s up nigger?” tłumaczymy jako „co się dzieje mój czarnoskóry przyjacielu?”. W taki też sposób
swoje rozmowy prowadzą bohaterowie Klanu. Cechuje ich stoicki spokój. Bez
wzglądu na okoliczności i splot wydarzeń nie używają oni wyrazów na „k”, „ch”
czy „p”. No ale to polski serial i powinien przecież odzwierciedlać polskie
realia.
Dzięki tej niezwykłej autentyczności, serial cieszy się tak
ogromną popularnością. Jak każda wysokobudżetowa, polska produkcja wykreował,
doskonale znane wszystkim cytaty, które już od pierwszej sylaby budzą
skojarzenia z Klanem. Tak kultowe zwroty, jak „naparzę czaju” lub „dzieci,
umyjcie rączki” na zawsze pozostają w pamięci niczym kwestie Lindy z „Psów”. Niejednokrotnie
były one inspiracją dla wielu artystów. Kilka lat temu wszyscy nucili pamiętny
utwórz techno „Co się stało?” w wykonaniu Maćka, lub też motywem z Klanu posłużyło
się WWO w utworze „Moda” (...nie daj się
zakręcić w druga stronę, bo żaden z chłopaków nie zarzuci chodaków jak doktor
Lubicz…)
Losami bohaterów, żyje cała Polska, nie ma szkoły, sklepu
czy zakładu pracy gdzie ludzie nie rozpoczynają dnia od podzielenia się
wrażeniami z wczorajszego odcinka, a potem z autentycznym przerażeniem
zastanawiają się co będzie się działo dalej. Emocje oczywiście sięgają zenitu
gdy tylko znów rozlegnie się elegia, a akcja rozgrywa się tak dynamicznie, że
podczas napisów końcowych nikt nie może uwierzyć, że to już koniec. Najbardziej
traumatycznym przeżyciem w ostatnich miesiącach dla widzów była oczywiście
śmierć Ryśka, który zapłacił najwyższą cenę za notoryczne niepłacenie
abonamentu przez Polaków. Gdy walnęła informacja, że wydarzenia potoczą się tak
dramatyczną drogą, ludzie z przerażeniem oczekiwali, na ten mrożący w żyłach
krew, odcinek. Wielu do dziś nie pogodziło się z faktem że Rysiek musiał odejść.
Od śmierci Hanki Mostowiak nikt nie zebrał na necie tylu kondolencji i
wirtualnych zniczy. Duma rozpiera człowieka gdy widzi jak Polacy potrafią oddać
hołd wielkiemu aktorowi, który musiał umrzeć by Klan mógł dalej istnieć. Oczywiście
inne dramaty bohaterów również odbijają się potężnym echem wśród opinii
publicznej. To dzięki temu serial zadomowił się tak głęboko w świadomości
Polaków.
Nie można też oczywiście nie wspomnieć o ogromnej roli
edukacyjnej jaką pełni. To właśnie dzięki przedstawionym tam zdarzeniom dziś,
każdy posiadacz VW Golfa wie, że w bagażniku należy wozić siekierę na wypadek
wizyty niezapowiedzianych gości. Poznajemy też poprawną wymowę niektórych
polskich zwrotów jak na przykład „Błożesz”.
![]() |
| Sylwester Stallone w pracy |
Ogólnie rzecz ujmując Klan to wspaniała polska produkcja,
pokazująca że Polacy są mistrzami w dokładaniu sobie zmartwień. Cechuje ją
niezwykle żywa fabuła a dramatyczne zwroty akcji i nieprzewidywalność zdarzeń
sprawiają, że Sylwester Stallone, przed trzecią częścią „Niezniszczalnych”
postanowił udać się na plan zdjęciowy, by podpatrzeć jak się robi naprawdę dobre kino akcji. Po kilku godzinach uznał, że nie jest w stanie dorównać tak
wielkiej produkcji i poprosił o jakiś mały epizodzik w serialu. Ponoć obiecał
nawet, że
![]() | ||
| Sylwester Stallone na planie Klanu |
nauczy się polskiego a na planie ani razu nie sięgnie po swojego podręcznego
miniguna. Oczywiście mu odmówiono, bo tak marnej klasy aktor, bez żadnego praktycznie
dorobku nie jest godzien grać z takimi gwiazdami jak Tomasz Stockinger, Andrzej
Grabarczyk czy Kaja Paschalska. No cóż, Sylwek musiał wrócić do siebie do USA,
gdzie wraz ze swoją bandą szogunów piszą scenariusz do następnego mordobicia.
Producenci zadbali by rzeczywistość serialowa była jak
najbardziej zbliżona do polskich realiów i zrobili to doskonale. Dzięki temu
widzimy ludzi, który kulturalnie wymieniają poglądy, nie przeklinają, nie
ćpają, nie robią rozpierduchy na imprezach (w ogóle na takowe nie chodzą, bo
wolą uczyć się matmy), ustępują sobie miejsca w tramwaju, nie są najmądrzejsi
we wszystkim. Dokładnie tak jak w naszym codziennym życiu. To właśnie dzięki temu
przed serialem wyłącznie świetlana przyszłość. Jestem przekonany, że
9483984488840 odcinków, które do tej pory wyemitowano to dopiero początek.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz