"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

środa, 2 kwietnia 2014

(Ku Klux) Klan

Nadszedł czas by poruszyć temat naszej wielkiej myśli telewizyjnej. Klan to serial z gatunku dramatyczno – obyczajowych. Wzoruje się częściowo na południowoamerykańskich tasiemcach, choć w przeciwieństwie do „Mody na Sukces’ bohaterowie w Klanie nie biorą co trzy dni ślubu z własną matką, przynajmniej mnie nic na ten temat nie wiadomo. Dzięki temu serial jest lepiej dopasowany do wymagań polskich telewidzów, którzy mają za mało własnych problemów, więc przejmują się jeszcze bohaterami obcych ludzi, którzy tylko grają.

Klan utrzymuje konwencję wciągającej historii ludzi, w której każdy detal jest niezwykle ważny. Tylko tu obiad który zaczyna się dziś, kończy się dopiero za 381 odcinków, a do tego nadal jest ciepły. Całość fabuły jest zdecydowanie osadzona w polskich realiach. Twórca ukazuje w ten sposób typowe ludzkie problemy prostych ludzi. Sposób przedstawienia ich dramatycznych przeżyć, ułatwia widzowi utożsamienie się z bohaterami.

Każdy odcinek rozpoczyna się znaną wszystkim elegią Rynkowskiego o tym czym jest życie, i że dwa dni po ślubie warto sobie przefarbować hair’y na biało – nie wiem po co ale tak jest. Ciarki przechodzą człowieka od emocji jakie go wówczas ogarniają, to wyczekiwanie jest bardziej ekscytujące niż słuchanie hymnu Ligi Mistrzów.

Dialogi są utrzymane w konwencji typowo polskiej znanej doskonale z polskiego dubbingu w amerykańskich filmach. Jest to wszak jedyne miejsce gdzie „What the fuck was going on?” znaczy  o chorobcia, cóż że się tu wydarzyło”, a „What’s up nigger?” tłumaczymy jako „co się dzieje mój czarnoskóry przyjacielu?”. W taki też sposób swoje rozmowy prowadzą bohaterowie Klanu. Cechuje ich stoicki spokój. Bez wzglądu na okoliczności i splot wydarzeń nie używają oni wyrazów na „k”, „ch” czy „p”. No ale to polski serial i powinien przecież odzwierciedlać polskie realia.

Dzięki tej niezwykłej autentyczności, serial cieszy się tak ogromną popularnością. Jak każda wysokobudżetowa, polska produkcja wykreował, doskonale znane wszystkim cytaty, które już od pierwszej sylaby budzą skojarzenia z Klanem. Tak kultowe zwroty, jak „naparzę czaju” lub „dzieci, umyjcie rączki” na zawsze pozostają w pamięci niczym kwestie Lindy z „Psów”. Niejednokrotnie były one inspiracją dla wielu artystów. Kilka lat temu wszyscy nucili pamiętny utwórz techno „Co się stało?” w wykonaniu Maćka, lub też motywem z Klanu posłużyło się WWO w utworze „Moda” (...nie daj się zakręcić w druga stronę, bo żaden z chłopaków nie zarzuci chodaków jak doktor Lubicz…)

Losami bohaterów, żyje cała Polska, nie ma szkoły, sklepu czy zakładu pracy gdzie ludzie nie rozpoczynają dnia od podzielenia się wrażeniami z wczorajszego odcinka, a potem z autentycznym przerażeniem zastanawiają się co będzie się działo dalej. Emocje oczywiście sięgają zenitu gdy tylko znów rozlegnie się elegia, a akcja rozgrywa się tak dynamicznie, że podczas napisów końcowych nikt nie może uwierzyć, że to już koniec. Najbardziej traumatycznym przeżyciem w ostatnich miesiącach dla widzów była oczywiście śmierć Ryśka, który zapłacił najwyższą cenę za notoryczne niepłacenie abonamentu przez Polaków. Gdy walnęła informacja, że wydarzenia potoczą się tak dramatyczną drogą, ludzie z przerażeniem oczekiwali, na ten mrożący w żyłach krew, odcinek. Wielu do dziś nie pogodziło się z faktem że Rysiek musiał odejść. Od śmierci Hanki Mostowiak nikt nie zebrał na necie tylu kondolencji i wirtualnych zniczy. Duma rozpiera człowieka gdy widzi jak Polacy potrafią oddać hołd wielkiemu aktorowi, który musiał umrzeć by Klan mógł dalej istnieć. Oczywiście inne dramaty bohaterów również odbijają się potężnym echem wśród opinii publicznej. To dzięki temu serial zadomowił się tak głęboko w świadomości Polaków.

Nie można też oczywiście nie wspomnieć o ogromnej roli edukacyjnej jaką pełni. To właśnie dzięki przedstawionym tam zdarzeniom dziś, każdy posiadacz VW Golfa wie, że w bagażniku należy wozić siekierę na wypadek wizyty niezapowiedzianych gości. Poznajemy też poprawną wymowę niektórych polskich zwrotów jak na przykład „Błożesz”.

Sylwester Stallone w pracy
Ogólnie rzecz ujmując Klan to wspaniała polska produkcja, pokazująca że Polacy są mistrzami w dokładaniu sobie zmartwień. Cechuje ją niezwykle żywa fabuła a dramatyczne zwroty akcji i nieprzewidywalność zdarzeń sprawiają, że Sylwester Stallone, przed trzecią częścią „Niezniszczalnych” postanowił udać się na plan zdjęciowy, by podpatrzeć jak się robi naprawdę dobre kino akcji. Po kilku godzinach uznał, że nie jest w stanie dorównać tak wielkiej produkcji i poprosił o jakiś mały epizodzik w serialu. Ponoć obiecał nawet, że
Sylwester Stallone na planie Klanu
nauczy się polskiego a na planie ani razu nie sięgnie po swojego podręcznego miniguna. Oczywiście mu odmówiono, bo tak marnej klasy aktor, bez żadnego praktycznie dorobku nie jest godzien grać z takimi gwiazdami jak Tomasz Stockinger, Andrzej Grabarczyk czy Kaja Paschalska. No cóż, Sylwek musiał wrócić do siebie do USA, gdzie wraz ze swoją bandą szogunów piszą scenariusz do następnego mordobicia.

Producenci zadbali by rzeczywistość serialowa była jak najbardziej zbliżona do polskich realiów i zrobili to doskonale. Dzięki temu widzimy ludzi, który kulturalnie wymieniają poglądy, nie przeklinają, nie ćpają, nie robią rozpierduchy na imprezach (w ogóle na takowe nie chodzą, bo wolą uczyć się matmy), ustępują sobie miejsca w tramwaju, nie są najmądrzejsi we wszystkim. Dokładnie tak jak w naszym codziennym życiu. To właśnie dzięki temu przed serialem wyłącznie świetlana przyszłość. Jestem przekonany, że 9483984488840 odcinków, które do tej pory wyemitowano to dopiero początek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz