"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

piątek, 4 kwietnia 2014

Prasa kobieca

Kolejny temat wart poruszenia to obszar prasy kolorowej znany pod oficjalną nazwą babskie pisemka, lub nazwą komercyjno – telewizyjną prasa kobieca. Jest to gatunek prasy nakierowany na zajmowanie się szerokim spektrum najważniejszych zagadnień. Babskie pisemka dzielimy na kilka kategorii, zależnej od charakteru prezentowanej weń treści.

Pierwsza grupa to gazety z serii dywergencja. Dywergencja to różniczkowy operator, który dla wektorowego trójwymiarowego pola przypisuje pole skalarne interpretowane jako iloczyn pola i tzw. operatora nabla. Jawi się jako suma pierwszych pochodnych cząstkowych wyliczanych po współrzędnych kartezjańskich. Tego akurat w gazetach serii dywergencja nie piszą, ale aby dywergencja miała miejsce muszą spełniać one poniższe równanie.


 Pisma serii dywergencja posiadają z reguły minimum 80 stron, z których pierwsze 40 to przepisy na ciasta, serniki i inne desery, a drugie 40 to porady jak schudnąć - stąd nazwa serii. W okresie wzmożonego zapotrzebowania na którykolwiek z bloków można obserwować powstawanie dysproporcji objętościowej obu bloków względem siebie. I tak w okresie zbliżających się świąt nagłemu rozrostowi ulega część pierwsza, część druga dramatycznie przybiera na objętości gdy tylko pojawią się pierwsze oznaki wiosny.

Pisma dywergencyjne są fajne, dlatego że każdy kolejny numer można kupić w dwóch wersjach wyposażenia: standard czyli standard i premium czyli z „fantastycznym dodatkiem”. Lista dodatków jest długa i obejmuje takie fanty jak: dodatkowa 120 stronna książka z przepisami na ciasta (tzw. suplement), ekstra modny łańcuszek czy tam bransoletka, komplet klipsów do bielizny i inne. To sprawia, że sprzedaż „dywergentów” jest bardzo wysoka. Dla porównania „Skrzydlata Polska” nigdy dotąd nie pokusiła się dorzucić do swojego wydania cylindra silnika tłokowego napędu śmigłowców lekkich.

Druga grupa to aktualizatory. Są to z reguły tygodniki, aktualizatory wydawana rzadziej stają się co najwyżej archiwizatorami. Aktualizatory to pisma szeroko opisujące wszystkie wydarzenia ostatnich dni, które nikogo nie obchodzą. Skupiają się na życiu gwiazd, czyli wszystkich osób, które są kojarzone przez więcej niż 0,01% populacji. Dzięki istnieniu aktualizatorów, zawsze mamy aktualne informacje dotyczące życia osób, których nawet osobiście nie znamy, lecz przejmujemy się ich życiem i problemami, nie zważając na to, że oni nasze mają gdzieś. I tak dowiadujemy się, kto w ostatnich dniach znalazł se nowego partnera, kto ze swoim zerwał, kto szarpnął się na operację powiększenia biustu, a kto zdecydował się na liposukcję. Dodatkowo w dziale „niewiarygodne” zawsze możemy zafundować sobie terapię szokowo – wstrząsową oglądając wykonane ukradkiem zdjęcia „ideału kobiecości” bez makijażu.

Aby nie było zbyt monotematycznie aktualizatory regularnie korygują naszą wiedzę na temat najnowszych trendów. W której „Wyborczej” lub „Dzienniku Gazecie Prawnej” dowiemy się, że w tym sezonie będą modne zielono-niebiesko-czarno-seledynowe sukienki o kroju w stylu secesja, ozdobione krowimi łatami w kolorze spalonej sosny z lekką nutką dekadencji? W żadnej. Tak jak nie dowiemy się że na plażę najbardziej trendy są teraz buty typu kalosze w kolorze żółto – różowym, a z dodatków to bandana na głowie i oczywiście łańcuszek który można mieć kupując wersję premium pisemka.

Ostatnia grupa to „rebelianty”. Są to feministyczne gazety, w których feministki zamieszczają obszerne wywiady z feministkami. Mają silny charakter opiniotwórczy, w czytelniczkach budują przekonanie uciemiężenia społecznego będącego konsekwencją pogwałcenia prawa do równouprawnienia płci. Nie przewidują dodatków rzeczowych, ale w zamian zapraszają czytelniczki na różne eventy, których same są współorganizatorami, typu „masz równości”. Treści zawarte w rebeliantach budowane są w oparciu o pojęcia „równouprawnienie”, „niesprawiedliwość”, „wyzysk”, „parytet” i im pochodne. Nie udzielają odpowiedzi na pytanie, dlaczego te które czują się najbardziej nierówno traktowane nie spróbują zatrudnić się w kopalni lub hucie stali. Za to w badaniach statystycznych są lepsze niż GUS. Co numer mogą przytaczać wykresy ile to kobiet zatrudnionych jest w Polsce na stanowiskach prezesów, dyrektorów, prezydentów miast, kierowców czołgu. Za każdym razem powtarzają wykresy ukazujące odsetek posłanek w sejmie, radzie miasta czy dzielnicy, pomimo że zasadniczo przez cały okres kadencji organu jest on niezmienny.

Rebelanty stanowią opozycję dla dywergentów. Forsują teorię iż dywergenty nie powinny kierować swojej oferty dla kobiet, lecz dla ogółu społeczności, przynajmniej w części kulinarnej. Walczą ze stereotypem kobiety w kuchni, kobiety za kółkiem z reguły robiąc to nieskutecznie. Ale walczą. Stanowią też niezbędny element, dzięki któremu Szczuka z Gretkowską nie musiały za nadto pracować aby raz na jakiś czas przytulić trochę grosza.

To co łączy pisma wszystkich powyższych kategorii to alternatywizm treści. W przeciwieństwie do prasy codziennej nie zajmują się takimi bzdetami jak jakaś wojna nieopodal Polskiej granicy, czy niekorzystna sytuacja ekonomiczno – gospodarczej na świecie. Kładą nacisk na profesjonalizm, dzięki czemu są majstersztykiem dziennikarskiego fachu. Doskonale docierają do odbiorcy oferując mu wszystko czego oczekuje on od prasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz