"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

czwartek, 28 kwietnia 2016

Zdrowe spędzanie czasu

Zbliża się początek miesiąca maja, czyli jednego z ulubionych okresów w ciągu roku kalendarzowego, ze względu na tzw. długi weekend majowy potocznie zwany majówką. Jest to okres prosperity dla sprzedawców kiełbas, węgla drzewnego, podpałek do grilla i butelkowanego piwa. I choć w tym roku synoptycy zapowiadają kiepską aurę nie zniechęca to większości majówkowych napaleńców do snucia rozmaitych planów wyjazdowych i pomysłów na spędzenie wolnego czasu.

A plany często sprowadzają się do zamiaru „wyrwania się z miasta”. Istnieje bowiem od jakiegoś czasu moda na zdrowe spędzanie wolnego czasu – w zgodzie ze sobą lub nawet wbrew sobie. Wraz z podskoczeniem temperatur za dnia powyżej zera, obserwuje się wysyp wszelkiego rodzaju chodziarzy, biegaczy, rowerzystów, rolkarzy i miłośników jazdy na rowerze. Większość z nich łączy jedno – słomiany zapał do zmiany dotychczasowego stylu życia.

U jednych nagły zryw do sportu to próba realizacji postanowienia podjętego jeszcze w sylwka, że w nowym roku osobnik weźmie się za siebie, u innych to nagły impuls spowodowany poprawą nastroju wraz z nadejściem wiosny, u następnych znowu wynik obserwacji wspomnianego wysypu niby-sportowców i chęć dołączenia do nich. Ta nagła chęć aktywności fizycznej gaśnie w nich tak samo szybko jak się pojawiła, z reguły w miarę upływu krótkiego czasu pojawia się brak chęci, odkładanie na później, wyimaginowane skurcze i kontuzje. W takim momencie ważne jest by tylko znaleźć sobie jakieś dobre usprawiedliwienie, wmówić je sobie samemu i to wszystko. Nie można bowiem dopuścić do siebie myśli, że jest się zwykłym leniem, któremu nawet przejście do sklepu na drugą stronę ulicy sprawia problem.


Ta cała moda na sportowy tryb życia wylansowana została przez media, które całe programy oddają jakimś Chodakowskim czy Annom Lewandowskim by te regularnie budowały kompleksy u spaślaków przed telewizorami. Wówczas u takiego spaślaka następuje nagłe postanowienie poprawy. Z naturą ludzką nie sposób jednak wygrać i szybko lenistwo sprowadzi takiego jegomościa spowrotem na fotel telewizyjny i nakłoni do obżerania się chipsami popijanymi litrami piwska. I choć jegomość oczywiście znalazł sobie usprawiedliwienie w myśl którego mimo jego nieodpartej woli zmiany wszystkie czynniki sprzeciwiły się przeciw niemu i musiał się poddać, gdzieś jednak pozostaje głęboko ukryte poczucie porażki.

To właśnie uczucie porażki uaktywnia się z nienacka właśnie w takich okresach jak majówka. Nagle pojawia się genialny pomysł że ten czas spędzę zdrowo na przykład na spacerach po lesie. Z reguły w odległości kilku kilometrów od aglomeracji miejskiej można odnaleźć jakieś większe skupiska drzew potocznie zwane lasem. Ze względu na postanowienie o zdrowym spędzeniu tych kilku dni do lasu wybrać się należy … oczywiście samochodem, bo nic tak nie poprawia zdrowia i kondycji jak obsługa trzech pedałów, kierownicy i wajchy po środku. Po bardzo zdrowej, 20-o minutowej jeździe za miasto, auto pozostawia się na parkingu pod lasem i nadchodzi upragniona chwila gdy wreszcie będzie można zagłębić się w tej kniei i odetchnąć świeżym powietrzem. A świeżego powietrza na pewno będzie pod dostatkiem, zwłaszcza w lesie znajdującym się 10 km za wielką aglomeracją miejską, z której wszelkie zanieczyszczenia wraz z wiatrem zatrzymują się właśnie w tymże miejscu. Dodatkowo czystość powietrza w tym miejscu poprawia nieodległa droga tranzytowa na której co dnia setki tirów emitują potężne ilości tlenków azotu, tlenków siarki, dwutlenku węgla i ołowiu. Sprawy dopełnia znajdująca się po drugiej stronie huta szkła, która za pomocą kominów również nie pozostaje bez wpływu na atmosferę.

Skoro więc ustaliliśmy już że przebywanie w tym miejscu to doskonała zmiana dla zdrowia i płuc, należałoby też skorzystać z panującej w lesie ciszy i chwilę odpocząć od miejskiego zgiełku. O ciszę można być spokojnym,  zwłaszcza w okresie gdy na identyczny jak nasz pomysł na majówkę wpadło ¾ miasta. Taki tabun ludzi przewalających się nieustanie, rozmawiających lub śpiewających jest niepodważalnym gwarantem spokoju. Do tego nie zapominajmy o pomniejszych gwarantach – wspomnianej już nieodległej trasie tranzytowej oraz znajdującym się nieopodal parkingu, gdzie obok naszej fury cały czas doparkowują kolejne. Aby obecność ciszy była ponad wszelką wątpliwość, wielu miłośników majówkowych wycieczek po lasach targa ze sobą dzieci. Te natomiast po ośmiuset metrach pieszo, mają już dość, chcą wracać, chce im się pić, spać, muszą usiąść i odpocząć itd. Cisza jak makiem zasiał.

W ferworze wspaniałości zdrowego spędzania czasu i dumy jaka nas rozpiera przez zrealizowanie niebotycznego postanowienia o zdrowym spacerze można oddać się podziwianiu przyrody. W takim miejscu ilość gatunków roślin i drzew musi być ogromna. Tak samo jak w miejskich parkach bo niewiele jest roślin które są w stanie wytrzymać obecność spalin i wydzielin z huty szkła. Ale to nie szkodzi, bo mimo że gama roślinności niczym nie różni się od tej spotykanej na co dzień wzdłuż miejskiej ulicy, to w lesie są one jakieś takie jakby szlachetniejsze, bardziej zielone i bardziej roślinne… Z drugiej strony fajnie byłoby zobaczyć z bliska leśną faunę. Co prawda spodziewaliśmy się żubra lub bizona ale w ostateczności żuk gnojarz też może być. Do niebywałych atrakcji należą też leśne mrówki.

Wczesnowiosenne sporty miejskie i majówkowe zdrowotne wypady za miasto, poza nagłością idei
łączą dwie charakterystyczne cechy – bezsensowność i kompletny brak zrozumienia założeń. Jaki sens ma uprawianie sportu nie dość że sporadycznie to jeszcze w mieście. Sport ma sens jeżeli jest wykonywany regularnie i to tyczy się nawet uprawiania amatorskiego. Na dodatek, Ci wszyscy biegający, rytmicznie chodzący czy jeżdżący nie zdają sobie sprawy, że zwiększony wysiłek sprawia, że wdychają oni więcej powietrza niż podczas zwykłego spaceru ulicą. Czy zwiększenie dawki smogu, spalin i zanieczyszczeń w płucach ma cokolwiek wspólnego z poprawą stanu zdrowia. Kierowanie się w tym wypadku modą lub nagłym przypływem zachcianki może w najlepszym przypadku nie doprowadzić do żadnej poprawy, w przypadku bardziej prawdopodobnym nawet do pogorszenia stanu zdrowia. Postanowienie o uprawianiu sportu powinno być przemyślane, a jego rozpoczęcie dobrze zaplanowane.


Podobna zasada tyczy się zdrowych spacerów po lesie. Nie wystarczy znaleźć kilku hektarów porośniętych drzewostanem żeby spędzenie tam kilku godzin nagle miało być zbawienne w skutkach. Aby miało to sens trzeba udać się do prawdziwej głuszy zdecydowanie dalej niż kilka kilometrów autem od miasta. Tylko że taką wyprawę też trzeba zaplanować i przygotować się do niej. To zdecydowanie komplikuje cały proces zdrowego spędzania czasu. Ale z dobrym zdrowiem jest tak jak ze wszystkim w życiu – jeżeli uzyskanie czegoś przychodzi Ci łatwo i bezproblemowo to znaczy, że czegoś ważnego nie uwzględniłeś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz