Parę dni temu minął deadline na składanie wniosków dotyczących
zgody na pozostanie w OFE. Dotyczyło to grupy ponad 16 milionów Polaków, którzy
byli dotychczas zarejestrowani w OFE. Z tej grupy mniej więcej co 10 postanowił
kontynuować współpracę z funduszem. Reszta dobrowolnie wpadła w pazerne łapska
ZUS.
Rząd triumfuje, bo taka sytuacja oznacza, że ZUS odnotuje
niezły wzrost wpływu do kasy. Dało się już słyszeć wypowiedzi, że Polacy
zaufali Państwu. Gówno prawda, znakomita większość z tych co przenieśli się
całkowicie do ZUS albo zapomniała wypełnić kwitka, albo zrezygnowała twierdząc
że im to w zasadzie wszystko jedno. Mało kto świadomie podjąłby decyzję o
przekazaniu całości środków do ZUS.
Mnie osobiście brakowało trzeciej opcji – całkowitej
rezygnacji z ZUS na rzecz OFE. Jak się potem okazało, wielu moich rówieśników
podzielało tę propozycję. Ale taka możliwość nie została dopuszczona ponieważ:
a) oficjalnie: inwestowanie, w tym inwestowanie w OFE wiąże
się z ryzykiem i możliwa jest sytuacja gdzie w wyniku błędnych decyzji fundusz
upadnie a delikwent pozostanie bez pracy
b) w rzeczywistości: ze względu na kondycję ZUS większość
młodych ludzi, czmychnęłaby stamtąd bez najmniejszego zastanowienia.
Rząd rozpaczliwie stara się ratować państwową kasę, więc od
dłuższego czasu prowadzi politykę mającą doprowadzić do upadku Otwartych
Funduszy. Najpierw zmniejszono wysokość składki jaka im przysługiwała, teraz
zabroniono inwestować w obligacje skarbu państwa, pozostawiając jedynie
możliwość inwestycji w akcje, będące zdecydowanie bardziej ryzykownym
wariantem. Zabroniono również emisji reklam namawiających do pozostania w OFE. Do
tego, aby pozostać w OFE, trzeba było wypełnić formularz i wysłać go do ZUS.
Jeżeli by się tego nie zrobiło, to wiadomo. Dodatkowo deklarując chęć zmiany
funduszu, dostawało się ograniczony termin na podpisanie umowy z nowym, inaczej
– całość dla ZUS. Oczywiście aby pozostać tylko w ZUS, dobrowolnie, należało
wybrać najłatwiejszy wariant, czyli nie robić nic.
Gwarantem wypłacalności emerytur z OFE jest sam fundusz –
prywatna spółka inwestująca zarobione pieniądze. W przypadku ZUS gwarantem
wypłacalności ma być Państwo, co powinno budować postrzeganie ZUS jako
instytucji stabilnej. Ale czy pewnym gwarantem wypłacalności może być instytucja
która:
- · nie ma pieniędzy i musi ratować się podniesieniem stawki VAT, by nieco bardziej domknąć budżet?
- · nie ma pieniędzy i próbuje wymusić opłaty za studiowanie na drugim i kolejnych kierunkach, ograniczając obywatelom dostęp do edukacji i zatrzymując tym własny rozwój, a z całego tego urojonego pomysłu rezygnuje dopiero gdy TK nakazuje trzasnąć się ustawodawcom w głowę?
- · Nie ma pieniędzy by od X lat zająć się stanem dróg i infrastruktury publicznej, której marny stan sprawił, że wielu Polaków na symbol naszego kraju za granicą zaproponowało polskie dziury drogowe (oczywiście zaraz za Papieżem i polską wódką)?
- · Nie ma pieniędzy by uporządkować problem służby zdrowia, gdzie termin wizyty u specjalistów to bardzo mocno odległa melodia przyszłości a posiłki dla chorych w szpitalach, mogłyby stanowić natchnienie dla autorów artykułów o dietach cud?
- · Nie ma pieniędzy więc prowadzi aktywną politykę fotoradarową, stawiając je gdzie popadnie i czyhając na nieuważnych, albo stawia dwóch gości z radiowozu gdzieś w krzakach nakazując im przywalanie się do wszystkiego i wystawianie grubych mandatów za przekroczenie prędkości o 5km/h, by następnie ich zwierzchnicy mogli wmawiać ludziom że to poprawia bezpieczeństwo, podczas gdy wariat w BMW bezkarnie drwi sobie z nich na ulicach Warszawy?
- · Nie ma pieniędzy by dofinansować polski sport, zasłaniając się zaległościami z lat komunizmu i nie zwracając uwagi że wszystkie kraje byłego ZSRR, gdzie też był komunizm przez lata, dziś bez kompleksów walczą z zachodem w niemal wszystkich dyscyplinach?
- · Nie ma pieniędzy więc w obliczu zagrożenia zbrojnym konfliktem Rosyjsko – Ukraińskim non stop powołuje się na Sojusz Północnoatlantycki, bo nie jest w stanie utrzymać armii na poziomie zapewniającym bezpieczeństwo własnym obywatelom?
- I wreszcie – instytucja w której wiceminister rządu w wywiadzie dla telewizji oznajmia, że musi oszczędzać bo nie ma zaufania do emerytury z ZUS.
No chyba oczywistym jest, że odpowiedź brzmi nie. I chodź
nie uświadczono przypadku by ktoś nie otrzymał dotychczas emerytury z ZUS, to
mając na uwadze kondycję Państwa obecnie oraz w ostatnich latach i perspektywę,
że emerytura czeka mnie za jakieś 40 lat, wolę nie powierzać całości swoich
pieniędzy instytucji, która od lat finansowo chwieje się na wszystkie strony.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz