"Osobiście współczuję naszym komikom i kabareciarzom, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wymyślić groteskę, która będzie bardziej absurdalna niż polska rzeczywistość" - autor bloga
"Po przeczytaniu treści na tym blogu, możesz przyjąć punkt widzenia autora, lecz jeśli wolisz możesz pozostać przy swoim zdaniu, żyjąc ze świadomością, że jesteś w błędzie" - autor bloga

czwartek, 1 października 2015

Niebywały skandal

Gdyby usiłować wymienić najistotniejsze problemy z jakimi w obecnym czasie musi mierzyć się świat to byłoby w czym wybierać. Mamy globalne zagrożenie terroryzmem, konflikt na Ukrainie, aneksję Krymu i inne działania polityczne Rosji, uchodźców usiłujących wtargnąć do Europy i wiele, wiele innych. Nic jednak tak nie bulwersuje jak afera w koncernie Volkswagena.

Jak powszechnie wiadomo, niedawno wyszło na jaw, że niemiecki producent z deczka naściemniał w rubryczce z informacją o emisji szkodliwych substancji do atmosfery. A ponieważ w Polsce nie sposób wyjść na miasto i nie spotkać po drodze kilkudziesięciu Volkswagenów, Audi, Skód czy Seatów to w całym kraju zapanowało ogromne poruszenie.

Gdy czyta się internetowe fora, ogląda programy motoryzacyjne bądź zwyczajnie z kimś rozmawia na tematy zawiązane z technicznymi parametrami samochodów to z reguły mówi się o pojemności i mocy silnika, liczbie i układzie cylindrów. W dalszej kolejności mówi się o przyspieszeniu, spalaniu. Ale nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać dyskusji na temat poziomu emisji dwutlenku węgla. Ja na przykład jestem w stanie podać wszystkie wcześniej wymienione parametry odnośnie swojego samochodu, podać oznaczenia silnika i skrzyni, maksymalny moment obrotowy. Znam swoje auto na wylot, wiem nawet jaki ma poziom sprężania, ale ni cholery nie mam pojęcia jaki ma poziom emisji CO2 do atmosfery. Ale wiem chociaż w jakich jednostkach się to mierzy, bo wielu posiadaczy aut, których znam nie wie nawet tego.

Usiłuję sobie wyobrazić sytuację gdzie gość wchodzi do salonu samochodowego i informuje sprzedawcę że szuka auta o określonym poziomie emisji dwutlenku węgla. Model, silnik, moc, cena, spalanie nie mają znaczenia, liczy się tylko emisja CO2. A już w ogóle niewyobrażalne jest aby taka sytuacja stała się normą. Gdyby tak było to poziom oburzenia wśród posiadaczy samochodów koncernu VW byłby nie do opisania. Kupili auto tego producenta w przekonaniu, że będą emitować określoną ilość CO2/km a teraz okazuje się że są o wiele mniej ekologiczni niż myśleli że są. Przecież to niebywała duma gdy jedziesz autem ze świadomością że emitujesz ledwie 120g CO2/km, a typek na pasie obok aż 121,5g/km. Śmierdziuch jeden. Dobrze że nie mam auta produkcji koncernu VW, bo w zaistniałej sytuacji bym się chyba spalił ze wstydu.

Należy tutaj przypomnieć że afera dotyczy koncernu produkującego pojazdy mechaniczne, służące do poruszania się po drogach. Dlatego też parametr, który nie ma żadnego wpływu na charakterystykę czy dynamikę jazdy musi być niezwykle istotny w przypadku tego rynku. Jest tak istotny, że aby go poznać, trzeba zajrzeć do katalogu z danymi technicznymi, bo nie ma go nawet w dowodzie rejestracyjnym, a jego pomiar nie wchodzi w skład czynności koniecznych do wykonania podczas przeglądu technicznego.

Wszystko to dowodzi, że nieprzypadkowo media robią tak wielki szum wokół całej sprawy. Afera zbulwersowała chyba wszystkich posiadaczy samochodów, nie tylko tych z koncernu VW. Dotyczy bowiem jednego z najistotniejszych parametrów decydujących o wyborze samochodu przez potencjalnego nabywcę. Bardzo dobrze więc, ze światowe agencje roztrząsają całą sprawę a nie zajmują się pierodłami typu światowy terroryzm, czy głód w Afryce.

1 komentarz:

  1. Nie "z deczka", tylko, jak czytałem, tu cytat z artykułu: "EPA twierdzi, że w stanie do codziennego użytku normy przewidziane dla tlenków azotu przekraczane są 40-krotnie!" - niezłe "deczko".
    W.

    OdpowiedzUsuń